czwartek, 15 maja 2014

Bandai S.H.Figuarts Sailor Mars 20th anniversary figure

Jestem dzisiaj trochę zmęczona i lekko zdemotywowana, jednak wypadałoby w końcu tą recenzję napisać, podobno kilka osób na nią czeka. W dodatku dziś odebrałam przesyłkę z Sailor Venus, a prezentowana w tej notce Czarodziejka z Marsa stoi na mojej półce od stycznia, opóźnienie jest więc srogie. Nie przedłużając zatem przejdę do tematu.
To już trzecia w mojej kolekcji (po Sailor Moon i Sailor Mercury) figurka spod znaku S.H.Figuarts od Bandai, które wzięło na warsztat popularną w czasach mojego dzieciństwa serię "Czarodziejka z Księżyca". Pudełko powinno być zatem wszystkim już dobrze znane - ten sam układ graficzny co w pozostałych przypadkach, różniący się jedynie kolorystyką oraz postacią samej Czarodziejki, odzwierciedlającej zawartość pudełka.
Tradycyjnie widnieje na nim również logo Toei Animation oraz przypomnienie, że seria wydana została z okazji dwudziestolecia Czarodziejek (na wypadek gdybym zapomniała jak stara już jestem:D). Po bokach pudełka, a przede wszystkim na tylnej ściance widzimy kilka sugestii odnośnie tego, w jakich pozach możemy ustawiać figurkę.
Po wyjęciu z opakowania plastikowego stelaża przede wszystkim rzuca się w oczy bardzo skromna liczba dodatków. W przypadku Usagi mieliśmy w zestawie Lunę, dwa księżycowe berła, a nawet dwie nadprogramowe twarze, jednak z racji tego, że jest ona główną postacią całej serii można się było spodziewać bogatszego ekwipunku. Niemniej dodatki zapakowane wraz z Merkurym również do skromnych nie należały: dwie wersje mini komputera oraz dodatkowa grzywka z okularami.
Do Sailor Mars dołączono natomiast jedynie jej magiczny kartonik z zaklęciem przeciw demonom... Trzeba przyznać, że w porównaniu z poprzedniczkami to bardzo uboga wyprawka. Żywiłam nieśmiałą nadzieję, że może będą jej towarzyszyć dwa kruki Phobos i Deimos, ale niestety producent najwyraźniej o tym nie pomyślał...
Na szczęście nie zabrakło bardziej oczywistych atrakcji, między innymi stojaka na "action figure". Sam stojak jest dokładnie taki sam w przypadku każdej figurki, jego dokładny opis znaleźć można ***tutaj***. Szczegółem, któremu jednak warto się przyjrzeć, ponieważ stanowi on jedyny element charakterystyczny dla danej Czarodziejki, jest podstawka w kształcie serca, na której umieszczono nazwę oraz symbol w odpowiednim kolorze.
Figurka po wyjęciu z opakowania prezentuje się w ten sposób. Na pierwszy rzut oka nie odbiega jakością od poprzednich dwóch Czarodziejek i jest naprawdę śliczna. Rzecz jasna wszystkie stawy figurki, nie tylko zgięcia kończyn, ale również ramiona, głowa i tułów, są ruchome, co daje niezliczone możliwości pozowania. Trzeba jednak pamiętać, że stawy zaprojektowane przez Bandai znacznie różnią się od tych z Max Factory i trzeba się z nimi obchodzić nieco bardziej ostrożnie. Zwłaszcza, jeśli ktoś przyzwyczaił się do figurek typu Figma.
Mundurek to standardowe sailorkowe wdzianko. Tutaj mamy do czynienia z wersją, którą Czarodziejki noszą w anime w serii oryginalnej oraz serii R (co można poznać po kilku drobnych detalach). Zawsze bardzo podobała mi się kolorystyka stroju Rei, nie spotkałam się chyba nigdy z tak udanym połączeniem czerwieni i fioletu, pasującego również do oczu postaci, jak w przypadku tego mundurka. Całość pomalowana została farbą o lekko perłowym połysku.
Buty Czarodziejki z Marsa to oczywiście czerwone szpilki. Jeśli natomiast przyjrzymy się tylnej części figurki, zobaczymy nie tylko pozostałe elementy stroju, ale również niesamowite włosy, które okazują się być następnym ruchomym elementem figurki.
Długie, kruczoczarne pukle to kolejny nieodłączny element wizerunku Sailor Mars. Po obu stronach i tak już bardzo rozłożystej fryzury znajdują się dwa "skrzydła", które można wysuwać. Przed ich rozpostarciem figurka prezentuje się bardziej statycznie, natomiast po rozłożeniu nabiera dynamicznego charakteru, odpowiednich dla ataków Czarodziejki.
Włosy Rei powinny posiadać lekki fioletowy połysk, o co postanowił zadbać także producent figurek. Zauważyłam jednak, że cieniowanie na moim egzemplarzu jest trochę nierówne. Fiolet najlepiej widoczny jest na rozsuwanych "skrzydełkach", natomiast jednolita podstawa włosów wydaje się być go pozbawiona. Dopiero gdy przyjrzymy się bliżej jesteśmy w stanie zauważyć, że cieniowanie faktycznie występuje, ale jest ledwo widoczne.
Stojak. Jak już wspominałam jego dokładny opis znajduje się w notce poświęconej Sailor Moon. W tym przypadku warto natomiast wspomnieć o innej kwestii dotyczącej stojaka, która nie miała znaczenia w przypadku poprzednich figurek. Długie i rozłożyste włosy Czarodziejki z Marsa, choć piękne, bardzo utrudniają ustawienie figurki na stojaku.
Pozwoliłam sobie zapożyczyć zdjęcie, na którym ukazana jest figurka podczas swojej oficjalnej zapowiedzi. Jak widać stojak jest tutaj zupełnie inny. Pomijam brak podstawy w kształcie serca, najbardziej istotna jest część bezpośrednio podtrzymująca Czarodziejkę, w której wyraźnie brak uchwytu. Zamiast niego ramię stojaka przymocowane zostało za pomocą otworu w plecach figurki, którego nie ma w ostatecznej wersji sprzedawanej w sklepach.
Do czego zmierzam? Inny rodzaj uchwytu sprawia, że bardzo trudno ustawić figurkę w taki sposób, aby nie kolidowało to z jej bujnymi włosami. Namęczyłam się nie lada, gdy próbowałam po raz pierwszy postawić ją na stojaku, a gdy w końcu się udało efekt końcowy był wielce daleki od tego, co pokazuje zdjęcie z premiery. Czarodziejka nie może stać prosto, tylko pod kątem, a ramię stojaka "przechodzi" przez włosy tak jak na powyższej fotografii. W przypadku action figure sposób ustawienia na stojaku jest przecież jedną z najistotniejszych rzeczy, dlatego pod tym względem czuję się niestety rozczarowana.
Przyjrzyjmy się teraz pozostałym standardowym akcesoriom dołączonym do Sailor Mars. W oddzielnym plastikowym pudełeczku, które można wyjmować z całego opakowania ochraniającego figurkę znajdziemy dodatkowe twarze przedstawiające różne nastroje. Łącznie cztery sztuki, każda bardzo starannie wykonana i świetnie oddająca emocje bohaterki.
W tym samym pudełku tuż obok twarzy znajdują się także wymienne dłonie - łącznie z tymi przymocowanymi do figurki jest ich sześć par. No właśnie, należy wziąć pod uwagę, że nie każda para to dwie oddzielne dłonie stanowiące swoje lustrzane odbicia. Takie rączki działają w sposób oczywisty, co widać na ilustracji poniżej. Jedną parę stanowią natomiast dwie dłonie różniące się gestami, a jeszcze inna to ręce na stałe ze sobą połączone.
Come at me bro!
Tutaj właśnie mamy do czynienia z zastosowaniem wspominanej pary dłoni, które stanowią jedną całość. Ułożone są w geście, który pozwala Rei na wykonanie jej spektakularnego ognistego ataku. Muszę przyznać, że przymocowanie owej pary do dwóch nadgarstków figurki wymaga sporej dozy cierpliwości, ale efekt końcowy jest naprawdę świetny.
A zatem sześć par dłoni - jedna przymocowana do figurki, cztery spoczywające w pudełku (wśród nich jedna połączona na stałe), a na końcu pojedyncza rączka - ostatnia, dla której znalazło się miejsce w pudełku. Gdzie w takim razie jest druga do pary? Nie wiedzieć czemu zapakowana została oddzielnie, wraz ze wspominanym wcześniej kartonikiem. Nie wiem dlaczego producent nie przewidział dla niej miejsca w pudełku, bardzo utrudnia to przechowywanie kompletu. Cały czas boję się, że zgubię zarówno ją, jak i kartonik.
Nie wiem również, dlaczego dłoń i kartonik nie zostały ze sobą połączone na stałe, zniwelowałoby to możliwość zgubienia dwóch niezależnych elementów. Zwłaszcza, że kartonika nie sposób używać inaczej, jak tylko za pomocą tej jednej dłoni, żadna inna się do tego nie nadaje. Odkładając jednak narzekania na bok, trzeba przyznać, że atak za pomocą trzymanego między palcami kartonika w wykonaniu figurki wygląda bardzo majestatycznie.
Na sam koniec chciałam ustawić figurkę w pozie, którą Rei przybiera po każdej transformacji w Sailor Mars. Niestety okazało się to wyjątkowo trudne. Jak wspominałam stawy działają tutaj w nieco inny sposób niż w figmach, nie można ich wyginać w każdym dowolnym kierunku, w dodatku trzeba się z nimi odchodzić bardzo delikatnie - dzieła Bandai to zdecydowanie nie zabawki, a przedmioty odpowiednie dla wyjątkowo cierpliwych kolekcjonerów. Ostateczny wynik mojej "zabawy" był średnio zadowalający, poza nie do końca przypominała tą właściwą, ale mimo to figurka prezentuje się bardzo ładnie i jestem z niej zadowolona.
W mojej kolekcji znajdują się zatem już trzy podstawowe Inner Senshi, z którymi spotykamy się na samym początku zarówno w mandze jak i w anime: Sailor Moon (***klik***), Sailor Mercury (***klik***) i prezentowana dziś Sailor Mars. Mam nadzieję, że uda mi się napisać recenzję Sailor Venus (którą zdążyłam zresztą rozpakować i ustawić w gablotce obok pozostałych czarodziejek) po nieco krótszym odstępie czasu niż miało to miejsce do tej pory. Natomiast premiera Sailor Jupiter zapowiedziana została na lipiec, a jako że będą to wakacje powinna być wtedy już na bieżąco ze wszystkimi recenzjami.

Jak się okazuje to jednak nie koniec. Bandai oficjalnie zapowiedziało premierę kolejnej figurki na sierpień, a będzie to Sailor Saturn - moja ulubiona Outer Senshi i ukochana czarodziejka pośród wszystkich. Wyjątkowo więc nie mogę się tej premiery doczekać. Czy w takim razie oznacza to, że pojawią się i pozostałe czarodziejki? Nie chciałabym robić sobie (i innym) zbyt dużych nadziei, ale moim zdaniem po tej zapowiedzi wszystko na to wskazuje♥ A kto wie, może na samych czarodziejkach się nie skończy? Trzymam kciuki za kreatywność Bandai!

12 komentarzy:

  1. Jaka śliczna *0* Ja mam tylko Sailor Moon, która dumnie stoi obok moich figurek kotów xD Teraz zbieram na kogoś z rodziny pullipowatych, więc nie mam jak kupić kolejnej czarodziejki ;( Mam pytanie: skąd zamawiasz figurki? Ja z yatta.pl
    i chciałabym wiedzieć, czy nie ma miejsca, gdzie jest taniej ;) W yatta cena mnie zadowala, jednak chciałabym wiedzieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamawiam figurki tak jak większość lolicich rzeczy - z Taobao przez pośrednika:) Wychodzi taniej, ale trzeba jednak długo czekać, a wysyłka z zagranicy też niesie ze sobą kilka niedogodności.

      Usuń
  2. Tutaj rzeczywiście jest parę niedociągnięć: mało dodatków, dłoń gdzieś poza pudełkiem, problemy ze stojakiem... Ale całość wygląda świetnie, nie spodziewałabym się że zrobią "rozkładane" włosy. Tylko mam dziwne wrażenie że Rei miała oczy ciut innego kształtu, nie takie owalne.

    Czekam na Sailor Saturn, też jest moją ulubioną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A możliwe, choć to też zależy czy manga czy anime i która seria.
      Sailor Saturn na pewno dołączy do mojej kolekcji:)

      Usuń
  3. Śliczna! .3.
    Ej, ale ten kartonik chyba nie jest z papieru? o.o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, na szczęście z plastiku^^ Choć jest tak cieniutki, że chwilami mam wrażenie, że może się złamać. Zapomniałam jak się nazywają te japońskie karteczki z zaklęciami><

      Usuń
  4. Końcówka podniosła mi ciśnienie. Napisałabym coś w stylu "musisz ją kupić", ale wewnętrznie czuję że i bez tego bezczelnego nacisku Saturn trafi do Twojej kolekcji :D

    Odnośnie figurki Sailor Mars: jak tylko zobaczyłam że powstała jej recenzja, moją pierwszą myślą było "ciekawe jak wyglądają kruki". Jak to nie ma kruków, jak mogli pominąć Phobos i Deimos?! D: To niewybaczalne D:
    Poza tym figurka prezentuje się bardzo dobrze. Szkoda tylko, że aż tak ciężko ją ustawić. Ja nie miałabym cierpliwości :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z figurkami Czarodziejek jest u mnie jak z Pokemonami - muszę mieć je wszystkie:q Wygląda na to, że teraz będę je kupować zamiast lolicich sukienek.

      Ano niestety, strasznie mi żal, że Bandai nie pomyślało o krukach, byłby z nich naprawdę genialny dodatek. Cóż, trudno.
      Akurat do tak nieistotnych rzeczy mam sporo cierpliwości^^' Choć w tym przypadku stojak mógłby być jednak trochę inaczej pomyślany...

      Usuń
  5. http://i643.photobucket.com/albums/uu154/hobbywarrior/Sailormoon/Sailor_Saturn_Ryuji_Ver.jpg

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pretty, but I prefer action figures more than statues:)

      Usuń