środa, 11 marca 2015

Restyle: "Moon Messenger" Teczka/Tornister

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią przyjrzymy się bliżej jednemu z najnowszych produktów dostępnych w Restyle. Muszę przyznać, że niewiele brakowało, abym opisywała tu dzisiaj zupełnie inną torebkę - Alice in Wonderland book bag. Przyciągnęła mój wzrok już na jednym ze zdjęć promujących spódnicę "Crows and Lanterns", od tamtej chwili wyczekiwałam jej z niecierpliwością. Miała stać się nagrodą za pomyślnie zakończoną zimową sesję i w zasadzie już miałam ją w sklepowym koszyku, jednak w ostatniej chwili ręka mi zadrżała. Nie byłam do końca pewna zakupu, wolałam się zatem wstrzymać, zamiast podejmować pochopną decyzję.
Ostatecznie torebka-książka do mnie nie trafiła i już najwyraźniej nie trafi. Po rozważeniu wszystkich za i przeciw doszłam do wniosku, że jest ona na mój użytek za mała i mogłabym ją nosić jedynie jako dodatek do bardziej wyszukanych stylizacji, w których nie chodzę na co dzień. Miałam także wątpliwości co do potrójnego zapięcia oraz zagospodarowania przestrzeni wewnątrz - z opisu na stronie sklepu wynika, że torebka posiada mniejsze kieszonki, jednak możliwość zmiany orientacji z poziomej na pionową nieco przeczy użyteczności zarówno ich jak i całego systemu otwierającego książkę. Wszystkie te cechy potwierdzają moim zdaniem pogląd, że alicjowa torebka pełnić może jedynie funkcje ozdobną, a ja od pewnego czasu kładę coraz większy nacisk na to, aby dodatki znajdujące się w mojej garderobie były zarówno ładne jak i użyteczne. Książka z Restyle najprawdopodobniej nie spełniłaby tych oczekiwań.
Nie zmieniało to jednak faktu, że potrzebowałam nowej torebki. Co prawda nadal jestem w posiadaniu trzech innych teczek od tego samego producenta i po dziś dzień każdą z nich bardzo sobie chwalę, jednak wypychanie ich wszystkimi rzeczami, które noszę ze sobą na uczelnię powoli zaczęło im szkodzić (o czym wspomnę jeszcze w kolejnym sprawozdaniu z użytkowania). Moje codziennie potrzeby zdecydowanie wymagały czegoś większego i w ten oto sposób trafiła do mnie torebka "Moon Messenger" - jedyna nowość, która zdawała się podołać temu wyzwaniu. To, że teczka jest większa od wszystkich swoich poprzedniczek nie powinno budzić żadnych wątpliwości, porównanie z "Map brown bag" natychmiast pozwala dostrzec, że mój nowy nabytek jest zarówno szerszy, jak i wyższy oraz znacznie bardziej pojemny.
Wszystkie teczki wyprodukowane przez Restyle we wcześniejszych latach mają dokładnie takie same wymiary jak steampunkowa torebka z mapą, zatem najnowszy "Moon Messenger" wyraźnie się w tej kwestii wyróżnia. Moim zdaniem jest to niezaprzeczalny znak, że sklep w końcu zarzuca stare, bezpieczne, ale mało innowacyjne schematy na rzecz nowych, bardziej odważnych i co najważniejsze użytecznych rozwiązań. Wygląda to bardzo obiecująco, ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca, bo jeszcze osiądą na laurach>D Warto natomiast oddzielnie wspomnieć o jeszcze jednym elemencie, który urósł razem z całą teczką - chodzi rzecz jasna o uchwyt, za pomocą którego można trzymać torebkę w dłoni.
Większy uchwyt to oczywiście większy komfort noszenia torebki w ten sposób. Teraz można go nawet chwycić za pomocą obu dłoni, co w przypadku poprzednich teczek było niemożliwe. Został on uszyty niejako na kształt trójkąta, a krawędzie złączono u góry tworząc wystający brzeg, który może wydawać się trochę nieestetyczny. Jednak dzięki takiemu rozwiązaniu spód uchwytu jest gładki i zapewnia komfort podczas użytkowania. Zarówno sam uchwyt jak i wszystkie jego mocowania zostały bardzo estetycznie wykończone i przymocowane do całości.
Następnym elementem, który chciałabym porównać jest eko skóra - z oczywistych względów wybrałam do tego celu jedynie dwie starsze torebki w kolorze czarnym: białą bramę oraz haftowane róże. Teczka z różanym haftem była jedną z pierwszych wyprodukowanych przez Restyle i jej materiał jest zdecydowanie najniższych lotów. Brama pojawiła się nieco później i - podobnie jak w przypadku brązowej mapy - eko skóra jest tutaj znacznie lepsza, jednak nadal charakteryzuje się dość wiotką strukturą, a także ma tendencję do zapadania się gdy teczka nie jest wypełniona. Najnowszy Księżycowy Posłaniec posiada zdecydowanie najlepszy materiał ze wszystkich, które Restyle do tej pory używało. Eko skóra sama w sobie jest dość sztywna, nie zapada się tak wyraźnie i na całej powierzchni jak w przypadku poprzednich torebek, posiada również neutralny, "gnieciony" wzór, dzięki czemu bardzo dobrze imituje naturalny materiał.
Środkowa część klapy tradycyjnie przyozdobiona została wzorem w postaci haftu. Przy tym porównaniu ponownie posłużyła mi teczka z białą bramą. Oba wzory wykonane zostały (moim zdaniem) taką samą nicią o identycznym odcieniu, jedyna różnica polega rzecz jasna na innym rodzaju materiału, na który zostały naniesione. Osobiście zawsze preferowałam hafty na aksamitach (nie ograniczając się jedynie do torebek), najlepiej z wykorzystaniem skomplikowanego i bogatego wzornictwa, utrzymane w bardziej romantycznej atmosferze. "Moon Messenger" zdecydowanie taki nie jest i doprawdy nie sądziłam, że uda mi się docenić prostotę jego geometrycznej formy. A jednak urzekł mnie do reszty, gdy tylko obejrzałam go z bliska na własne oczy - zachwyca perfekcją wykonania. Jest to również miła odmiana wśród moich dotychczasowych torebek, które pasują raczej do lolicich klimatów. Nowa teczka jest znacznie bardziej gotycka i z wielką chęcią wykorzystam ją idąc właśnie w tym kierunku.
Posiadanie alchemicznego haftu zobowiązuje, postanowiłam więc zagłębić się nieco w tajniki przedstawionych na nim symboli. Najbardziej oczywisty jest centralny wizerunek, przedstawiający sierp księżyca. W alchemii metalem zdominowanym przez księżyc było srebro i faktycznie, "Moon Messenger" posiada wiele srebrzystych elementów, od haftu po metalowe klamry. Sam księżyc może również oznaczać kobietę. Sierp wpisany został w sześciokąt, który z kolei symbolizuje żywioł powietrza. Tuż za nim postępuje ogień, przedstawiony jako trójkąt zwrócony wierzchołkiem do góry oraz przeciwstawna mu woda, skierowana wierzchołkiem do dołu. Widzimy również dwie gwiazdy - powszechny i zapewne wszystkim dobrze znany pentagram oraz spotykany znacznie rzadziej septagram. Jak wiadomo symbol pentagramu używany był od wieków i jego znaczenie może być bardzo rozległe. Osobiście postanowiłam skupić się na pojęciu Białego Pentagramu, zwróconego jednym wierzchołkiem do góry, stanowiącego odzwierciedlenie siły boskiej, chroniącego przed złą magią i złem w ogóle. Chodzą także słuchy, że ów symbol ma związek z planetą Wenus, która ponoć od czasu do czasu kreśli pentagram podczas swojej wędrówki po niebie. Wenus jest opiekunką mojego znaku zodiaku, a jej inna nazwa - Gwiazda Poranna, również ma dla mnie bardzo duże znaczenie>D Septagram zaś określany jest jako symbol syntezy i tajemnicy, powiązany ze znaczeniem samej liczby "7". Pomiędzy nim a wodą znajduje się znak, opisywany jako "okrąg z trzema skrzyżowanymi pęcherzami", który stanowi jeden z dwóch symboli stosowanych do wypędzania demonów. Najwięcej problemów przysporzyło mi odszyfrowanie znaczenia symbolu znajdującego się na samej górze haftu. Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy związana była ze znakiem średnicy, może to być również symbol litery łacińskiego alfabetu a także zbiór pusty, tym samym "zero" lub "brak". Niestety nie udało mi się określić jednoznacznej wartości tego znaku, musicie mi wybaczyć, jestem w końcu dopiero początkującą wiedźmą (do czasu♥).
Przedmiotem dalszych rozważań będą wszystkie możliwe rodzaje zapięć, w jakie wyposażony został mój nowy nabytek. A jest tutaj o czym opowiadać! Całe porównanie opierać się będzie natomiast na teczce z haftowanymi różami, widać bowiem wyraźne podobieństwo w kwestii użytych rozwiązań w obu prezentowanych przypadkach, jednak tylko do pewnego stopnia.
Główne zapięcie stanowi zatrzask charakterystyczny dla aktówek. Mechanizm działania jest bardzo prosty i zgodny z instrukcją umieszczoną na stronie sklepu. Mnie natomiast wyjątkowo przypadła do gustu miniaturowa atrapa zamka od klucza. Uważam ją za uroczy element dekoracyjny (oraz świetne zmylenie złodzieja>D). Zapięcie dodatkowo przystosowane zostało do zmian objętości torby - w zależności od stopnia jej wypełnienia możemy zahaczyć wystający na klapie ząbek o pierwszy bądź drugi zaczep. Genialne i bardzo praktyczne rozwiązanie.
Po bokach teczki umieszczono dwa symetryczne paski z klamrami. Są one - w przeciwieństwie do tych znanych nam z różanej torebki - w pełni funkcjonalne, jednak nie trzeba ich odpinać za każdym razem gdy chcemy dostać się do wnętrza. Tuż pod klamrami sprytnie ukryto po jednym magnetycznym zatrzasku. Działają one tak samo jak w poprzednich egzemplarzach, a dzięki przymocowaniu do pasków, a nie bezpośrednio do ścianki torebki trzymają się znacznie lepiej i prawdopodobnie będą bardziej wytrzymałe podczas częstego użytkowania.
Jak wspomniałam paski z klamrami są w pełni funkcjonalne i można je dowolnie regulować w zależności od stopnia wypełnienia torebki. Rozwiązanie to ma jednak swoje wady: paski należy regulować za każdym razem, gdy zmieniamy zawartość teczki, w przeciwnym razie będą od niej odstawać tak jak na powyższych zdjęciach. Dolna część paska zaopatrzonego w magnetyczne zapięcie nie jest na stałe przymocowana do swojego miejsca, co z jednej strony wspomaga regulację, lecz z drugiej może przyczynić się do wypadania paska ze skórzanej szlufki. Do tej pory mi się to jednak nie zdarzyło. Mimo tych drobnych wad trzeba przyznać, że cały mechanizm jest bardzo dobrze pomyślany, działa sprawnie i przy okazji świetnie się prezentuje.
Klapa torebki jest znacznie bardziej usztywniona niż miało to miejsce w przypadku jej poprzedniczek. Składa się na nią podwójna warstwa eko skóry. Dodatkowo po wewnętrznej stronie nie ma podszewki. Wszystkie pozostałe teczki z mojej kolekcji mają w tym miejscu tkaninę, będącą przedłużeniem ich wewnętrznej wyściółki i jako właścicielka czworonoga wiem doskonale jakim uciążliwym problemem może być osadzanie się na niej zwierzęcej sierści. Traktuję tym samym brak podszewki na klapie nowego nabytku jako dodatkową zaletę.
We wnętrzu znajdziemy dwie bardzo pojemne komory przedzielone usztywnioną (ale bez przesady) ścianką. Po bokach widnieje wygięta na kształt harmonijki eko skóra, pozwalająca dostosować objętość teczki do jej zawartości. W tym miejscu pojawia się już podszewka, którą obszyto krawędzie ścian w bardzo staranny sposób. Warto wspomnieć, że tym razem Restyle pomyślało również o tym, aby była ona solidnie przymocowana do spodu torebki (czy raczej narzuciła to sama jej konstrukcja). Na samym początku zmartwił mnie natomiast brak zamka błyskawicznego zamykającego obie komory. Do jego obecności przyzwyczaiły mnie wszystkie poprzednie teczki i obawiałam się, że z pozbawionego zabezpieczenia wnętrza mogą wypadać drobniejsze przedmioty (np. podczas przechylania torebki w celu położenia jej na kolanach). Na szczęście póki co niczego takiego nie zauważyłam, "Moon Messenger" może się najwyraźniej obyć bez zamka błyskawicznego i nadal solidnie spełniać swoją funkcję.
Nie ważne jak bardzo pojemna byłaby sama teczka, nie wyobrażam sobie aby mogło w niej zabraknąć wewnętrznych kieszeni. Są niezbędne dla sprawnej organizacji rzeczy, dzięki nim drobiazgi takie jak klucze, telefon komórkowy czy lusterko nie latają bezładnie po wnętrzu torby i nie trzeba przekopywać się godzinami przez całą jej zawartość aby znaleźć to, czego szukamy. Bardzo ucieszył mnie zatem fakt, że wnętrze torebki wyposażone zostało w trzy duże kieszenie, zmyślnie rozdzielone na każdą z komór. W pierwszej znajdziemy dwie otwarte kieszonki o takiej samej wielkości, w drugiej - okazałą kieszeń zapinaną na ekspres.
A skoro jesteśmy już przy pojemności, zastanawiałam się w jaki sposób mogłabym najlepiej zaprezentować możliwości Księżycowego Posłańca. Po chwili namysłu postanowiłam posłużyć się największym albumem, jaki kiedykolwiek stał na mojej półce. Dłoń znalazła się tu nieprzypadkowo, w celu porównania, abyście mogli zobaczyć jakie to bydle jest wielkie (dobór słownictwa adekwatny do kategorii). Doprawdy, jeśli do teczki zmieści się Rammstein to ewidentny znak, że jest ona wyjątkowo pakowna. A jak widać na poniższym zdjęciu do jednej tutejszej komory zmieściłyby się nawet dwa takie albumy. Imponujący wynik.
Aby zaś dopełnić specyficzny klimat postanowiłam dorzucić jeszcze dwie urocze lektury>D
Teczki używam już drugi tydzień i jak na razie idealnie mieści wszystkie potrzebne mi na co dzień przedmioty. Jestem w stanie upchnąć tutaj uczelniany fartuch, drugie śniadanie, butelkę z wodą, rzeczy niezbędne i oczywiste jak chociażby portfel oraz naturalnie wszelkie materiały i książki potrzebne na zajęciach. Przede wszystkim bardzo istotny jest dla mnie fakt, że można tu bez problemu przechowywać format A4 a nawet nieco większy, co nie raz przysporzyło mi problemów w przypadku poprzednich torebek. W teczce spokojnie zmieści się także laptop.
Spód teczki posiada podobną konstrukcję co boczne ścianki - całość umożliwia dostosowanie pojemności do naszych potrzeb. Niestety, im dłużej przyglądam się powyższym zgięciom tym bardziej się boję, że pewnego dnia mogą pojawić się na nich pęknięcia. Materiał jak wiadomo pracuje i na to nie mamy wpływu (no chyba, że zamierzamy trzymać nowy nabytek jedynie w szafie), a ja nie zamierzam tej torebki oszczędzać - kupiłam ją nie tylko ze względu na pojemność, ale równie z myślą o wystawianiu na przeróżne warunki atmosferyczne. Mam więc nadzieję, że porządnie wyglądająca eko skóra okaże się równie wytrzymała.
"Moon Messenger" wyposażony został po bokach w małe otwarte kieszonki, wykonane z usztywnionej eko skóry. Już podczas oglądania zdjęć sklepowych zastanawiałam się do czego mogą one służyć i muszę przyznać, że do tej pory nie wpadłam na żadne logiczne rozwiązanie. Najbardziej oczywiste wydaje się umieszczenie w nich butelki z wodą, ale niestety nie jest to możliwe. Sprawdziłam to osobiście, przymierzając do kieszonki kilka butelek o różnych gabarytach i żadna się nie mieści. Być może jedynie wyjątkowo mały i smukły termos zdałby ten egzamin, ale tego niestety nie jestem w stanie sprawdzić, gdyż nie posiadam podobnego przedmiotu. Może wy macie jakieś pomysły na wykorzystanie owych kieszonek?
Teczka, prócz możliwości noszenia w dłoni przy pomocy krótkiego uchwytu umiejscowionego na klapie, musi również pozwalać na przewieszenie całości przez ramię. W tym celu tuż nad wspominanymi przed chwilą kieszonkami znajdziemy obręcze umożliwiające zaczep długiego paska dołączonego do torebki. Zaskoczyła mnie trochę liczba uchwytów widniejących po obu stronach Księżycowego Posłańca - mamy jeden główny po środku bocznej ścianki oraz dwa dodatkowe, umiejscowione na jej krawędziach. Taki stan rzeczy sugeruje, że pasek można zaczepić na kilka sposobów, chociaż ja osobiście używam do tego celu jedynie środkowych obręczy. Jeśli jednak ktoś preferuje inny sposób to producent zapewnił pełną dowolność. Jest to również swego rodzaju gwarancja, że jeśli wskutek intensywnego eksploatowania urwiemy używane dotychczas zaczepy to zawsze mamy z zapasie dwie inne pary:'D
Pasek wykonany został w całości z eko skóry, podobnie jak w przypadku "Map brown bag". Niegdyś zachwalałam materiałowe paski obecne przy białej bramie oraz haftowanych różach, jednak z czasem zauważyłam, że ich szerokość jednak bardziej przeszkadza, a klamra regulująca długość ulega obluzowaniu i trzeba co chwila poprawiać jej ustawienie. Skórzany pasek dołączony do Księżycowego Posłańca jest cieńszy niż wspominane materiałowe, a co za tym idzie bardziej estetyczny, elegancki i paradoksalnie bardziej komfortowy w noszeniu. Jego długość reguluje się za pomocą typowej klamry współpracującej z wyciętymi na drugiej części paska oczkami. Takie rozwiązanie zapobiega niekontrolowanym zmianom długości - jeśli raz coś ustawimy to pozostanie w takiej formie póki ponownie nie wprowadzimy zmian. Na obu końcach paska znajdują się rzecz jasna uchwyty mocujące go do torebki. We wszystkich dotychczasowych egzemplarzach wyglądają one dokładnie tak samo i są równie proste w obsłudze. Działają bez zarzutu i jak na razie nie zauważyłam, aby się psuły.
Wraz z paskiem otrzymujemy dwie zdejmowane nakładki. Są one szersze i umożliwiają lepszy rozkład ciężaru torebki na pasku oraz naszym ramieniu, znacznie podwyższając komfort jej używania. Nakładki są dwie z tego prostego względu, że "Moon Messenger" może występować w dwóch formach - jako teczka oraz jako tornister. Podczas noszenia teczki wystarczy nam pomoc jednej nakładki, gdy zaś chcemy korzystać z plecaka niezbędne będą oba egzemplarze. Możemy je bez problemu zdjąć lub założyć po rozpięciu klamry paska. Rozwiązanie z nakładkami jest kolejną ciekawą innowacją w produktach Restyle, która przypadła mi do gustu.
Na sam koniec postanowiłam podać zwięzłą instrukcję na temat tego, jak dokonać przeobrażenia teczki w tornister. Należy zacząć od całkowitego rozpięcia paska oraz zdjęcia jednej z podkładek. Następnie trzeba przypiąć jeden koniec do dolnej krawędzi torebki i przełożyć drugi przez metalowe oczko zamocowane u góry. Teraz wystarczy już tylko nałożyć zdjętą wcześniej nakładkę na swoje miejsce, zapiąć pasek i przymocować drugi jego koniec do przeciwległej dolnej krawędzi Księżycowego Posłańca. I voila! W mgnieniu oka zamieniliśmy torebkę na plecak. Owej transformacji można dokonać dosłownie w każdej chwili i w każdym miejscu, kiedy tylko przyjdzie nam na to ochota, a całość zajmuje dosłownie kilka sekund.
Nie miałam jeszcze okazji korzystać z tornistra na co dzień, nie lubię nosić plecaków wraz z zimową odzieżą wierzchnią, dlatego postanowiłam zostawić sobie tą przyjemność na cieplejsze dni. Do tej pory przymierzyłam go kilka razy w warunkach domowych i rzuciły mi się w oczy pewne drobne niedoskonałości warte omówienia. Po pierwsze w momencie zarzucania tornistra na ramię pasek przewleczony przez górne oczko przesuwa się pod wpływem siły grawitacji - jedna szelka robi się krótsza, druga dłuższa. Po założeniu całości na plecy trzeba się jeszcze nieco pogimnastykować, żeby przesunąć pasek z powrotem na swoje miejsce i wyrównać szelki. Po drugie jedna z nakładek blokowana jest przez klamrę i nie można przesunąć jej niżej. Pasek trzeba zatem wyregulować w taki sposób, aby obie nakładki były na tej samej wysokości, co może przysporzyć nieco trudności. Więcej wad nie zauważyłam i pragnę dodać, że tornister nosi się naprawdę bardzo komfortowo. Jest to bez wątpienia pozytywne urozmaicenie, mnie osobiście pomysł na teczkę i plecak w jednym bardzo się podoba.
Jeśli przeczytaliście dokładnie całą moją recenzję, to wyobraźcie sobie teraz, że na samym początku, gdy "Moon Messenger" wraz z innymi nowościami trafił na sklepowe półki ja praktycznie nie zwróciłam na niego najmniejszej uwagi. Tak, to prawda, istnienie tej teczki było mi wówczas zupełnie obojętne, tak bardzo nastawiona byłam na zakup torebki-książki "Alice in Wonderland". Nie zadałam sobie nawet trudu aby zapoznać się z opisem Księżycowego Posłańca, z góry przyjęłam, że widoczna na torebce grafika to nie haft, lecz zwykły nadruk (głównie dlatego, że zaprezentowana została w towarzystwie dwóch plecaków opatrzonych nadrukami). Gdyby nie zmiana priorytetów dotyczących zakupu "Moon Messenger" pewnie nigdy by do mnie nie trafił. Na szczęście w porę się opamiętałam, dostrzegłam potencjał teczki i teraz jestem z niej niezwykle zadowolona. Jest przepiękna, elegancka, pojemna, wytrzymała i bardzo wygodna w noszeniu. Zdecydowanie jeden z moich najlepszych zakupów z Restyle.

21 komentarzy:

  1. Co do symboli, to ten w lewym dolnym rogu to triquetra. Na górze chyba faktycznie zbiór pusty, albo zero lingwistyczne >D Względnie ta literka skandynawska, którą czyta się jak ö. Czy to znaczy, że nauka matma i języków jest mroczna? >D Mi ta torba się nie podoba właśnie przez ten pseudo-okultystyczny rozpierdol symboliczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się właśnie czy nie jest to rodzaj jakiegoś celtyckiego węzła, ale sądziłam, że skoro symbol z torebki nie wygląda w 100% tak samo to muszę szukać czegoś innego i jedyne co mi na oko pasowało to ta strona z książki podana w linku:q Dzięki za podpowiedź:)

      Matma to najmhroczniejsza ze wszystkich nauk, ludzie płaczą i popadają w obłęd po przeczytaniu pojedynczego zadania maturalnego. Z językami jest podobnie, wystarczy chociażby powiedzieć coś po niemiecku a większość osób natychmiast ucieknie z pola widzenia. Magia♥

      Ja do haftu w ogóle nie byłam przekonana (jak wspominałam na samym początku nie zwróciłam nawet uwagi na tą torebkę:x). Po prostu potrzebowałam dużej torby, której nie będzie mi szkoda wystawiać na mróz, deszcz czy skwar (poprzednich teczek trochę mi jednak szkoda, są za ładne). Nie znalazłam żadnej lepszej alternatywy, więc koniec końców stwierdziłam, że jeśli teczka nie będzie mi się specjalnie podobać to tym lepiej - będę ją mogła eksploatować bez skrupułów aż się rozleci>D Jednak z dnia na dzień coraz bardziej ją lubiłam i teraz z ręką na sercu mogę powiedzieć, że mi odpowiada. Co więcej, kilka osób z mojego roku się nią zachwyca (!), a to sprawia mi pewną chorą satysfakcjęXD Rozpierdzielnik aż tak bardzo mi nie przeszkadza, zapewne z tego względu, że sama w tej dziedzinie specjalistką nie jestem, choć faktycznie byłoby lepiej, gdyby wszystkie obecne na hafcie symbole były spójne tematycznie.

      O, jeszcze pełne zgrozy spojrzenia staruszek w komunikacji miejskiej też są satysfakcjonujące♥

      Usuń
  2. Ponoć ten przekreślony okrąg to symbol magicznego kręgu. https://aesobolwillowshade.files.wordpress.com/2012/08/wiccan-symbols.jpg?w=640

    CatiFrey

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za cenną wskazówkę:D
      Szkoda, ze na torbie nie ma symbolu wiedźmy:3

      Usuń
  3. Podoba mi się ta torba, ale no nie wiem.. Nadal nie jestem przekonana, mimo tak szczegółowej recenzji..
    Swego czasu (jakoś odechciało mi się jej nosić) użytkowałam torebkę-książkę z Poe i dobrze się sprawowała, jednak szybko zaczęły robić się wgniecenia, kreski na materiale i ta nieszczęsna podszewka mi się odpruła. Przez to, i jeszcze inne wpadki, mam mieszane uczucia co do Restyle.
    No i bardziej odpowiada mi wizualnie (i funkcjonalnie - mam sporo plecaków i troszkę teczek, a rzadko ich używam) Cross Bag, bo kojarzy mi się z wiosną (latem?) i długimi spódnicami. :D Może na nią się skuszę..? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej ta torba ma w sobie coś takiego, że zarówno przyciąga jak i odpycha. Gdy zamówienie już do mnie dotarło przez dwa dni ją jedynie przymierzałam i dokładnie oglądałam zastanawiając się, czy aby na pewno taki zakup jest dla mnie odpowiedni. Nie byłam tak naprawdę do końca przekonana, ale w końcu zdecydowałam się odciąć metkę i następnego dnia zapakowałam się w nią na uczelnię. I dopiero od tego momentu zaczęłam się do niej coraz bardziej przekonywać, a teraz nie wyobrażam sobie już innej torebki na co dzień:) Moje poprzednie teczki, zdecydowanie bardziej delikatne i mniej pakowne mogą w końcu trochę odpocząć.

      Cross Bag również jest bardzo ładna, swego czasu nawet się nad nią zastanawiałam (zanim do sklepu trafił Księżycowy Posłaniec), ale wolę jednak teczki o prostokątnych kształtach. Nie zmienia to faktu, że ta torebka również może się świetnie sprawdzić:)

      Usuń
    2. Cross Bag jest śliczna i do mnie przemawia bardzo, ale osobiście nie mam zaufania do toreb ze sztucznej skóry. Miałam kiedyś taką jedną, całkiem prostą, bez żadnych ozdobników. Nosiłam ją na uczelnię. Niestety, po niedługim czasie zaczął się odrywać pasek i nijak nie było jak tego naprawić (pasek nieodpinany, przyszyty na stałe do bocznych ścianek torby). A że do produktów Restyle zaufania nie mam...pozostanie mi chyba jedynie wzdychać do urody Cross Bag.

      CatiFrey

      Usuń
    3. Dokładnie! I tak się człowiek waha, nie wie, czy się skusić. :)
      Ja tak coraz częściej robię, że nie odcinam metki i zaznajamiam się z przedmiotem, tym bardziej, że ze zwrotem teraz nigdzie nie ma problemu.

      Rozumiem.... i tak właśnie patrzę na moje torebki... i w sumie wychodzi, że ja też wolę takie o prostokątnych kształtach! :D Na pewno są bardziej pojemne i dla mnie wygodniejsze.
      Ale może na wiosnę zaszaleję i kupię sobie Cross Bag. :)

      Usuń
    4. Zaznajomienie się z przedmiotem przed dzień czy dwa bez odcinania metki to bardzo dobry sposób:D Torebki prostokątne są zdecydowanie bardziej pojemne, to istotna cecha dla osób, które używają ich do pracy czy do szkoły. Jeśli jednak ktoś myśli o torebce ozdobnej, z którą będzie chadzać na miasto czy na spacery i która nie będzie musiała pomieścić kanciastych przedmiotów typu zeszyty czy teczki na różne papiery to myślę, że nie ma żadnych przeciwwskazań, aby sprawić sobie torebkę o bardziej opływowym czy też innym nietypowym kształcie:) Wszystko zależy od zastosowania.

      Usuń
  4. Kocham tak szczegółowe recenzje ♥
    Plecak to moje wakacyjne must-have. Niestety żaden z oferowanych przez Restyle nie przypadł mi do gustu, chociaż bardzo, ale to bardzo próbowałam się do któregoś przekonać ;_; "OCCULT BACKPACK" to jakieś kinder mroczne szataństwo, natomiast "HUMAN SKULL BACKPACK"… czaszki to nie mój klimat. "MOON MESSENGER" prezentuje się z nich najlepiej, ale od gimbazjalnych czasów powtarzam sobie, że nigdy nie kupię itemka na którym znajdują się symbole, których znaczenia nie znam lub nie jestem pewna.
    Twoja recenzja przekonała mnie jednak, że warto będzie zainwestować w tornister od ristajla, o ile oczywiście rzucą jakieś nowe, „normalne” wzory. Bardzo na to liczę, bo wakacje zbliżają się wielkimi krokami! :^
    PS Na Alicjową książkę (książeczkę) dalej mam chrapkę. Co gorsza, ostatnio moje oczy uciekają w kierunku teczki "CATHEDRAL". Nie wiem na co mi tyle torebek, to bez najmniejszego sensu :’D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nienawidzę pisać tak szczegółowych recenzji;_; Nie ma na to czasu, a później nie śpię, bo pisze bloga:'D Ale perfekcjonizm i poczucie obowiązku nie pozwala mi tego zmienić:q

      A to jest bardzo dobra zasada. Sama ją popieram i chciałabym się do niej zawsze stosować, ale niestety zwykle bywa tak, że najpierw coś mi się spodoba, a później, gdy już jest moje i mogę mu się przyglądać w nieskończoność to dopiero szukam znaczenia tego, co zostało na nim umieszczone^^' To trochę tak, jakby zrobić sobie tatuaż w języku, którego się nie zna tylko dlatego, że dany symbol wyglądał fajnie w katalogu i dopiero po fakcie dopytać się o jego znaczenie:q Ale na szczęście teczka nie będzie do mnie przytwierdzona na stałe>D

      O nie, jeśli rzucą jakieś inne, bardziej romantyczne wzory to będę sobie pluła w brodę, że się jednak nie wstrzymałamXD Z drugiej strony większa teczka była mi już naprawdę potrzebna od zaraz, a poza tym cały czas powtarzam sobie, że okultystyczno-alchemiczne klimaty to dobra odmiana dla mojej szafy - w końcu wizerunek wiedźmy zdecydowanie lepiej pasuje do mojego wyglądu (i charakteru) niż urocza lolita.

      Ja jeszcze czasem teżXD Ale decyzja została podjęta, uważam mój wybór za słuszny i nic się już w tej kwestii nie zmieni. Moja szafa ma już zdecydowanie przesyt torebek, więcej mi nie trzeba^^' Będę natomiast wyczekiwać recenzji:) Może Restyle zrobi w końcu jakąś promocję, choć nie pomyśleli o tym ani na Walentynki ani na Dzień Kobiet, co mnie trochę dziwi:x Widać nowości za dobrze im schodzą, nie muszą klientów dodatkowo motywować.

      Usuń
  5. Pojemność tej torebki jest na plus, chociaż sam jej wzór na klapie nie przemówił do mnie. Już dawno temu przestałam się fascynować alchemią i różnymi tego typu sprawami. Gdyby był inny wzór, jakiś może lekko romantyczny, to kto wie? Pewnie bym zamówiła. Ale puki co, moja różana torba od Restyle się sprawdza i nic większego aktualnie nie poszukuję :) Oby Twój nowy nabytek się dobrze sprawował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również wolę wzory w romantycznym klimacie, jednak alchemią nigdy wcześniej się nie interesowałam, a od jakiegoś czasu zaczęła do mnie przemawiać. W końcu znacznie bardziej nadaję się na wiedźmę niż lolitę>D
      Dzięki, również mam taką nadzieję:D

      Usuń
  6. Rzeczywiście fajna! :) Cieszę się, że ten zakup Ci się udał, pamiętam przecież ostatni. D:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać najważniejsze, to się nie zrażać po pojedynczym razieXD Jak wiadomo zamawiam rzeczy z Restyle już od jakiegoś czasu, niektóre było koszmarne, a z innych po dziś dzień jestem zadowolona - mam nadzieję, że moja nowa torba zasili tą drugą kategorie. Jak na razie wiele na to wskazuje:D

      Usuń
  7. Dość długo się zastanawiałam nad kupnem tej torby i w końcu zamówiłam, potem się zamęczałam że źle zrobiłam zamawiając tą torbę ale po twojej recenzji, ani trochę nie żałuje, strasznie się cieszę, że ją kupiłam.
    A ten haft na tej torbie jest niepowtarzalny aż nie mogę się doczekać dziwnychspojrzeń ludzi. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam pewne wątpliwości nawet po rozpakowaniu przesyłki, nie byłam pewna czy torba tak sporych rozmiarów będzie mi odpowiadać. Jednak wystarczył jeden dzień użytkowania i już byłam w niej zakochana:) Teczka na pewno będzie Ci dobrze służyć, a spojrzenia ludzi są doprawdy bezcenne:D

      Usuń
  8. Od dłuższego już czasu poszukuję dla siebie torby. Moja torba powinna być baardzo pakowna (prowadzę trochę survivalowy tryb życia w stylu: w mojej torebce musi być wszystko, od potrzebnych książek, przez kosmetyki, aż do mega wyposażonej apteczki i zestawu narzędzi), co za tym idzie bardzo wytrzymała no i jak wiadomo musi być estetyczna i cieszyć moje oko. Przeglądając restyle na początku nic nie rzuciło mi się w oczy (głównie przez małą pakowność). Postanowiłam jednak poszukać trochę opinii na temat teczki "Dark Messenger" i przypadkiem wylądowałam tutaj. Na początku nie byłam w ogóle zainteresowana tą torbą jednak po krótkim i ogólikowym zapoznaniu się z recenzją (tak, najpierw przeglądam tekst by stwierdzić czy jest wart przeczytania) stwierdziłam, że jednak poświęcę te parę chwil na lekturę. I jakież było moje zdziwienie gdy z każdym kolejnym zdjęciem i linijką tekstu uzmysławiałam sobie, że ta torba jest czymś czego właśnie potrzebuję! Po skończeniu lektury od razu stwierdziłam że trafienie tu nie było przypadkiem i ta torba mnie wybrała :)
    Na wielki szacunek zasługuje fakt, jak szczegółową i rzetelną recenzję produktu przedstawiłaś, skoro zmotywowałaś do kupna nawet mnie, człowieka którego ciężko w ogóle przekonać do czegoś zanim tego nie dostanie w swoje łapy i nie pozna przynajmniej setki pozytywnych opinii. Wielkie dzięki za rozwiązanie mojego torebkowego produktu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że moja recenzja okazała się przydatna i rozwiała Twoje wątpliwości:) Zawsze staram się opisywać zakupione przedmioty możliwie jak najdokładniej - w taki sposób, w jaki sama chciałabym o nich poczytać (zanim zaczęłam prowadzić bloga brakowało mi właśnie takich recenzji w internecie). Niestety zwykle wiąże się to z ogromną ilością tekstu (i zdjęć) lądujących na blogu, co może niektóre osoby odstraszać, ale zawsze mam nadzieję, że moje słowa przydadzą się tym najwytrwalszym:)

      Usuń
    2. Oczywiście jak zwykle coś musiało pójść nie tak. Tym razem okazało się, że gdy już chciałam potwierdzać zamówienie, ktoś sprzątnął mi z przed nosa ostatnią sztukę Księżycowego Posłańca :(. Nowe pojawić się mają dopiero na przełomie czerwca/lipca jak informuje Restyle, także pozostało mi poszukać czegoś innego albo liczyć że ktoś jednak ją zwróci..

      Usuń
  9. ,,Moon Messenger" bardzo mi się podoba! Do tej chwili nie zwracałam uwagi na inne rzeczy od Restyle, niż t-shirty. Jest to chyba pierwsza teczka, która tak bardzo mi się spodobała ^^ Gratuluję zakupu!

    OdpowiedzUsuń