niedziela, 8 lipca 2012

Bodyline Antique Clock skirt in black

 Jak ja nie znoszę upałów... Upały to zło, zwłaszcza dla kogoś, kto nie lubi się opalać i nie preferuje latania pół nago w szortach, topach bez rękawów i z gołymi nogami... Wbrew pozorom cenię sobie zróżnicowaną pogodę, lubię gdy pada, lubię burze i śnieg, ale lubię również bardzo gdy jest pogodnie. Pogodnie, ale nie upalnie... Upał sprawia, że czuję się jak suszona śliwka. Mam wtedy refleks i szybkość żółwia, a dłuższe spędzanie czasu na dworze grozi ostrymi bólami głowy i mięśni... Ogólnie upał jest moją największą demotywacją, jaka może istnieć. Dlatego też notki na blogu nie pojawiają się ostatnio zbyt często. Kiedyś trzeba się jednak zmobilizować, bo jest sporo do nadrobienia. W ciągu ostatnich miesięcy zdobyłam kilka nowych ciekawych elementów garderoby, o których warto opowiedzieć. Jako pierwsza będzie spódniczka w zegary z Bodyline.
 Jest to dobrze znany model spódniczki od Bodyline z printem Antique Clock. Dostępna jest również sukienka z tym samym printem, jednak mnie od zawsze spódniczka podobała się o wiele bardziej. Niestety zwlekałam z zamówieniem zbyt długo i jakiś czas temu wyprzedane zostały wszystkie czarne egzemplarze, a właśnie kolor czarny najbardziej mi się podobał. Wiadomo jak to jest z uzupełnianiem asortymentu na BL, dlatego sądziłam, że mogę się już z tą spódnicą pożegnać. Ale niespodziewanie nadarzyła się okazja odkupienia praktycznie nowej za 85 zł! Nie mogłam nie skorzystać.
 Spódniczka faktycznie okazała się nowa, jedynie przymierzona przez poprzednią właścicielkę. A przede wszystkim okazało się, że jest śliczna♥ Jest to model z podwyższonym stanem, w który dodatkowo wszytych zostało pięć plastikowych fiszbin. Spódniczka jest rozmiaru S i idealnie na mnie pasuje, a plastikowe fiszbiny zaskakująco ładnie podkreślają sylwetkę. Z przodu podwyższoną talię zdobią trzy czarne kokardki.
 Krawędź talii wykończona jest falbanką. Z boku oczywiście znajduje się suwak i mała haftka. Ekspres jest trochę tandetny, ale póki co działa bez zarzutu, a później w razie ewentualnej potrzeby się go wymieni. na szczęście jest on ładnie ukryty za pomocą materiału spódnicy i nie rzuca się w oczy.
 Z tyłu jest małe wiązanie gorsetowe, które pozwala na swobodną regulację obwodu w pasie.
Sama spódniczka ma bardzo ładny krój, który można określić jako bell shape i bez problemu pomieści sporą halkę również o tym kształcie, jak moja petticoat od Dear Celine.
 Print jest naprawdę piękny. Zazwyczaj printy mnie nie porywają, po prostu nie przepadam za nimi, a jeśli już to najbardziej lubię motywy floral. Jednak Antique Clock spodobał mi się niemal od pierwszej chwili, ponieważ bardzo lubię ogólnie pojęty, kojarzony przede wszystkim z Alicją w Krainie Czarów, motyw starych zegarów.
 A tutaj zegary są dodatkowo otoczone obwódkami przypominającymi trybiki, co w mojej opinii nawiązuje również do klimatów steampunkowych, które również są mi bardzo bliskie.Zegary mają piękne antyczne wskazówki, widać również rzymskie cyfry, które pospadały z tarczy i gdzieniegdzie nutki, świadczące o wybijaniu przez zegary klimatycznych kurantów. To dół spódniczki, góra natomiast pokryta jest bardzo eleganckimi rombami ułożonymi na kształt szachownicy. Obejrzałam całą spódniczkę bardzo dokładnie i nie dopatrzyłam się ani jednego błędu w princie, co mnie bardzo cieszy.
 Podsumowując spódniczka prezentuje się na żywo o wiele lepiej niż na zdjęciach Bodyline. Jest naprawdę piękna, print jest elegancki i pozbawiony błędów. Bez wątpienia będzie jedną z najczęściej przeze mnie noszonych. Jestem bardzo zadowolona z tego zakupu♥

9 komentarzy:

  1. nie wiem dlaczego, ale mi jakoś nie zawrócił ten print w głowie, a jest dość popularny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na samym początku z tego modelu spódniczek o wiele bardziej podobała się Love Nadia (błękitnej już pewnie nie zdobędę...), ale im dłużej oglądałam zegary na stronie BL tym bardziej mi się podobały:) I bardzo ładnie się komponują z dowolną "górą", a na upały, takie jak są teraz, jest wręcz idealna.

      Usuń
  2. Bardzo mi się podoba ta spódnica, dokładnie taka, jaką masz :) Jakiś czas temu pomyślałam, że jeśli wpadnę na nią na egl_comm_sales, to kupię. Jedyna rzecz, jaką bym w niej zmieniła, to napisy "antique clock" w princie, bo niezbyt mi się to podoba (trochę tak, jak coś od, dajmy na to, Chanel z wypisanym wszędzie w koło "chanel" ;) ), ale reszta jest bardzo ładna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na egl comm sales wolę nie zaglądać, bo za dużo rzeczy mi się tam podoba a za mało funduszy, by cokolwiek kupić^^' Dlatego tym bardziej się cieszę, że od czasu do czasu można coś ciekawego ustrzelić w kraju. A bez napisu faktycznie byłoby chyba lepiej, ale na szczęście widać go wyłącznie z bliska;)

      Usuń
  3. Mam tę samę, ale niebieską. Zgodzę się, print jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebieska też bardzo mi się podoba, ale chyba bardziej jako sukienka, chyba dlatego, że lubię saxon blue na dużych powierzchniach:) A print naprawdę ładny^^

      Usuń
  4. Bardzo podoba mi się ten print ^^ Mam takie pytanie, a mianowicie czy do tej spódnicy koniecznie potrzebna jest halka czy spódnica układa się ładnie bez niej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nosiłam ją zawsze z halką pod spodem, zmieniał się tylko rodzaj halki w zależności od "okazji" - mniej lub bardziej obszerna. Ogólnie spódnica ładnie się układa sama w sobie, ale jeśli założysz ją bez halki musisz być przygotowana na to, że będzie całkowicie opadać w dół, podwijać się lub przyczepiać do rajstop (wszystkie spódnice bez podszewki będą się tak zachowywać). Dlatego osobiście uważam, że warto ją nosić z halką, nawet najmniej obszerną, ale zawsze da to lekkie uniesienie spódnicy i będzie wyglądać o wiele lepiej niż zupełnie bez halki:) Jeśli natomiast chcesz, żeby spódniczka wyglądała tak jak na ostatnim zdjęciu w tej notce: http://czteryporyumyslu.blogspot.com/2012/05/infanta-summer-floral-garden-skirt.html to konieczna jest już spora halka.

      Usuń
    2. Rozumiem. Dziękuję za pomoc :))

      Usuń