poniedziałek, 21 grudnia 2015

Restyle: naszyjniki "Mystic mirror" i "Moon sword"

Udało się! Dobrnęłam do ostatniej z zapowiadanych recenzji z naszego wielce ulubionego sklepu Restyle. I równie wielkie zaskoczenie - tym razem na dywanik trafiły dwa naszyjniki. Na dobrą sprawę oba nie należą już do nowości, choć to "Mystic mirror" zaliczyć można do bardzo starych produktów, natomiast "Moon sword" pochodzi raptem z wakacyjnej kolekcji, w której znalazły się również opisywane już wcześniej "Gazelle skull necklace" i "Crescent pendant" oraz "Ouija necklace". I mimo tego, że nie trafiły do mnie w jednym zamówieniu postanowiłam zaprezentować je razem ze względu na podobieństwo w budowie. Zobaczmy, czy pomiędzy tymi projektami nastąpił postęp w produkcji.
Zacznijmy w takim razie od wstępnego porównania. Jak już wspomniałam podobieństwa w budowie są i to dość wyraźne: w obu przypadkach centralną część naszyjnika stanowi okrągły element oprawiony w metalową ramę w kolorze antycznego srebra, która rozrasta się za pomocą wydłużonych fragmentów symetrycznie (lub prawie symetrycznie...) ku górze i ku dołowi. W mojej głowie od razu wywołało to skojarzenie z powiedzeniem "as above so below", które wywodzi się z hermetyzmu, powiązanego również z alchemią (a biedny John Dee znów przerwaca się w grobie na widok ristajlowych tworów i moich porównań do renesansowej myśli mistycznej).
Zostawmy zatem Johna Dee w spokoju i przyjrzyjmy się pozostałym podobieństwom. Zarówno "Moon sword" jak i "Mystic mirror" posiadają mocowanie na łańcuszek umiejscowione symetrycznie po obu stronach metalowych ram, jednak moim zdaniem w tym drugim wypada to znacznie lepiej, gdyż stanowi integralną część projektu. Zaś rama w kształcie miecza musiała zostać dodatkowo wyposażona w kółka, do których można było przymocować łańcuszek, co popsuło trochę wygląd rękojeści. Również sam łańcuszek dołączony do "Mystic mirror" podoba mi się zdecydowanie bardziej, jest delikatniejszy. Jeśli chodzi o długość to oba naszyjniki posiadają takie same wymiary łańcuszków, mierzone bez regulacji. Biorąc pod uwagę regulację łańcuszek Miecza jest trochę dłuższy.
Moim zdaniem sposób wykonania drugiej strony naszyjników to jedyny element, który stanowi istotną różnicę pomiędzy opisywanymi projektami. "Lewa strona" Mistycznego Lustra z nieznanych mi bliżej powodów przybrała kształt stożka. Być może czarny "kamień" widniejący po środku posiada szlif brylantowy i szpiczasty kolet wymagał właśnie takiej ramy (choć po Restyle spodziewałabym się raczej płaskiego "szkiełka"). Niezależnie od tego, jaka była prawdziwa przyczyna takiego rozwiązania, wystający po drugiej stronie szpic uniemożliwia noszenie naszyjnika na dekolcie tuż pod szyją. Co ciekawe najlepszym miejscem do ekspozycji Lustra okazał się biust:x W przypadku Księżycowego Miecza nie ma takiego problemu, naszyjnik jest całkowicie płaski po "lewej stronie", chociaż jego powierzchnia nie jest też idealnie równa. Nie przeszkadza to jednak w noszeniu na dekolcie.
Pozwolę sobie teraz przejść do detali, a ponieważ przedstawianie ich w formie porównania nie miałoby zbyt wiele sensu (mimo, że oba projekty nawiązują do sfer magicznych) pokrótce opiszę każdy naszyjnik osobno. "Mystic mirror" to jedna z najstarszych propozycji Restyle, która nadal widnieje na sklepowych półkach. W tej chwili niedostępny, jednak ostatni restock miał miejsce w październiku (wtedy zakupiłam mój egzemplarz), zatem na pewno nastąpi kolejna dostawa.
Gdy dawno temu zobaczyłam ten naszyjnik po raz pierwszy jego nazwa oraz czarny "kamień" znajdujący się po środku od razu skojarzyły mi się z Obsidian Mirror od Alchemy Gothic. Nie wiem ile w tym projekcie inspiracji angielską marką (czy to po prostu moja tendencja do kojarzenia wszystkiego po raptem kilku przypadkowych szczegółach), ale wówczas naszyjnik Restyle nie zdobył mojej sympatii, uznałam go za zbyt kiczowaty. Jednak im więcej rzeczywistych zdjęć odnajdywałam w internecie tym bardziej zmieniało się moje nastawienie do tego projektu. Nadal uważam go za dość kiczowaty, ale w takim lekko prześmiewczym, przerysowanym czy wręcz kreskówkowym stylu, który obecnie bardzo do mnie trafia. Gdy tylko doczekał się dostawy zamówiłam go bez wahania.
Srebrna oprawa prezentuje się całkiem przyzwoicie, chociaż z bliska widać, że jest to stary projekt. Okrągła obwódka przy największym "kamieniu" nie została równomiernie wypełniona czarnym kontrastującym tworzywem. W trakcie bardzo dokładnych oględzin zauważyć można, że fioletowy "kamyk" został bezpośrednio przyklejony do większego czarnego "kamienia", a ramka z pentagramem i elementami, które mnie osobiście przywodzą na myśl symboliczne przedstawienie kwiatu lilii, została nań jedynie nałożona i nie ma żadnej funkcji podtrzymującej.
Sama oprawa, a konkretnie jej górna i dolna część również zostały sklejone. Co więcej zaschnięte fragmenty kleju wystają gdzieniegdzie w miejscach połączenia, ale na szczęście nie jest to widoczne w trakcie noszenia naszyjnika. Wszystkie cztery "kryształki" użyte w projekcie nie są niestety szklane (jedyne szkiełka, jakie do tej pory widziałam u Restyle znajdowały się w bransoletce "Chandeliers"), jest to po prostu zwykłe tworzywo przypominające plastik, jak w większości ich projektów (chociażby spinkach Babyvamps wraz z naszyjnikami Blood & Absinthe Bottle, czy też biżuterii z serii Ornament). Czarny "kamień" posiada obrys o planie ośmiokąta i nie pasuje idealnie do okrągłej obwódki, jeśli spojrzymy pod kątem zauważymy wyraźne odstępy, zaznaczone powyżej przez strzałkę.
Pentagram mystic power, make up!
Mimo kilku mankamentów z zakupu naszyjnika "Mystic mirror" jestem zadowolona. I to zaskakująco mocno zadowolona. Jego wygląd kojarzy mi się z tymi śmiesznymi gadżetami, za pomocą których każda szanująca się magical girl dokonywała transformacji w swoją wojowniczą wersję. Kto wie, może jeśli wypowiem odpowiednie zaklęcie Mistyczne Lustro przemieni mnie w małą, uroczą, lekko przesłodzoną gotycką wiedźmę. Oczywiście jak każda szanująca się magical girl uwielbiam nosić ów talizman na co dzień, bardzo fajnie prezentuje się na jednolitych czarnych strojach.
Naszyjnik "Moon sword" przybył do mnie jeszcze w wakacje, niemal tuż po "Gazelle skull necklace" i "Crescent pendant", które okazały się tak dobre, że przekonały mnie do całej ówczesnej kolekcji. Dodatkowo bardzo zależało mi na posiadaniu naszyjnika z księżycem w pełni w srebrnej oprawie, gdyż posiadam już taki księżyc w złocie, ale nie pasuje on do wszystkich stylizacji.
Zestawienie tych zdjęć to piekło perfekcjonisty;^;
Prócz wizerunku księżyca niezmiernie lubię również motyw białej broni, zatem oprawa naszyjnika w kształcie solidnego miecza bardzo mnie usatysfakcjonowała (ten sam motyw odnaleźć można zresztą na plecaku "Occult backpack"). Rama bardzo ładnie prezentuje się w rzeczywistości, wygląda dokładnie tam samo jak na zdjęciach sklepowych, widnieje na niej wiele klimatycznych detali i została równomiernie pokryta czarnym wypełniającym tworzywem.
Niestety jak się okazało najsłabszym punktem naszyjnika jest sam księżyc w pełni, czyli to co interesowało mnie najbardziej. Pomijam już fakt, że kaboszon nie jest idealnie równo umieszczony w oprawie oraz to, że grafika, która na zdjęciach producenta utrzymana jest w czarno-białej/szarej tonacji, w rzeczywistości ma lekko niebieskawy odcień (co nawet zaczęło mi się podobać). Najbardziej zabolał mnie fakt, że księżyc na wykorzystanej ilustracji jest... niewyraźny! Dla porównania obok znajduje się naszyjnik handmade (z równie krzywo osadzonym kaboszonem), który kupiłam już jakiś czas temu za znacznie niższą cenę niż produkt Restyle i który można było oglądać w stylizacji "A new epoch for Valancy Stirling". Jak widać wizerunek księżyca w tym tanim, prostym i niepozornym naszyjniku jest ostry niczym brzytwa nawet z bardzo bliskiej odległości, zaś pełnia w naszyjniku Restyle rozmywa się przed oczami już z daleka. Czuję z tego powodu wielki zawód i chociaż "Moon sword" ze mną został i całkiem dobrze sprawdza się w stylizacjach, do których nie pasuje jego bliźniak w złotej oprawie to jednak cała sytuacja na dobre odstraszyła mnie od kupowania produktów z księżycowym kaboszonem. Nie wierzę bowiem aby w nowościach takich jak "Moon Geometry Bracelet", "Moon Geometry Hairclip" czy "Moon Geometry Choker" sprawa wyglądała inaczej.
Na sam koniec postanowiłam zaprezentować mój dotychczasowy wiedźmowy dobytek, a właściwie jego część w kolorze srebrnym. Natomiast notka poświęcona całym moim biżuteryjnym zbiorom, których obecnie używam pojawi się już niedługo, bądźcie zatem gotowi♥

6 komentarzy:

  1. najwiekszy problem z fioletowym dziabagiem mialam z jego bokiem, on jest strasznie wypukly i te ramki byly dosc kiepawo przyspawane i nie wygladalo to zbyt estetycznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyspawane? Moje są sklejone:'D Ale na dobrą sprawę nie przeszkadza mi to, jeśli naszyjnik się rozwali tym łatwiej będzie mi go naprawić, również za pomocą kleju^^

      Usuń
    2. moje byly lutowane i mialy takie smieszne lutogluty z tyłu ;d i był bardzo wypukly przez to

      Usuń
  2. Zacna kolekcja! :D
    "Mystic mirror" niestety nie przypadł mi do gustu ze względu na domieszkę fioletowego koloru, chociaż jak znam życie, to za jakieś pół roku/rok będę płakać, że go nie kupiłam (jak to zwykle ze mną bywa).
    "Moon sword" natomiast miał być moim must-have, ale początkowy zakupowy zapał stopniał we mnie praktycznie całkowicie. Dodatkowo fakt, że teoretycznie najładniejsza część - czyli właśnie sam księżyc - wygląda niewyraźnie (jakby część rysunku została rozmyta wodą) zniechęcił mnie do reszty.
    Całkiem inaczej wygląda kwestia kryształków (które recenzji i większej ilości zdjęć jeszcze się nie doczekały - będzie jakaś?). Marzy mi się jakiś gigantyczny kryształ górski w srebrnej oprawie, poluję na taki od dłuższego czasu >D

    Czekam zatem na kolejną część notki poświęconej biżuterii :D ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kryształki faktycznie przebijają zarówno Mistyczne Lustro jak i Księżycowy Miecz, jednak oddzielnej recenzji raczej się nie doczekają. Powód jest prosty - zdobyłam je w większości z drugiej ręki, a pojedyncze nowe egzemplarze pochodzą od śmiesznych sprzedawców z Allegro czy też z Zakopiańskich straganów. Planuję natomiast poświęcić im dłuższą chwilę w nadchodzącej biżuteryjnej notce zbiorczej, mam nadzieję, że nie będziesz zawiedziona^^'

      Usuń
    2. Kupujesz je, nosisz, a potem sprzedajesz jako nowe na allegro?? Bo zdaje się, że to twoje konto tam było pod tą samą nazwą i z tymi samymi produktami.

      Usuń