środa, 29 października 2014

Painting the roses red

Nie mogłam doczekać się chwili, gdy wreszcie nadejdzie okazja aby uwiecznić przynajmniej jedną z moich - dawno już obmyślanych i sprawdzonych - jesiennych stylizacji pośród bajkowego krajobrazu mieniących się niezliczonymi kolorami liści, dokonujących swego przeobrażenia w delikatnych promieniach leniwego słońca. Niestety, rzeczywistość jak zwykle zweryfikowała moje śmiałe plany w okrutny sposób: najpierw brakiem czasu, później paskudną pogodą, a w końcu przebrzydłym choróbskiem, które trzyma mnie już od dwóch tygodni i nadal nie chce puścić. W takich okolicznościach nie pozostało mi nic innego, jak tylko (po raz kolejny) zadowolić się plenerem kanapowym, który miałam nadzieję powitać dopiero zimą.
Moje główne i najważniejsze pomysły nadal czekają na możliwość sfotografowania pośród jesiennej przyrody (w końcu nadzieja umiera ostatnia, wraz z przemijającą barwą liści), zaś domową sesję postanowiłam poświęcić sukience Magic Spell Book JSK od White Moon. Należała ona do moich ulubionych - była zarówno skromna, jak i elegancka, a przepiękny print z bordowymi różami w stylu vintage nadawał jej niepowtarzalnego charakteru. Jeszcze rok temu śmiało używałam jej na co dzień, jednak czas mija, a mój styl biegnie nowymi torami. Podjęte w ubiegłym toku postanowienie o odejściu od lolita fashion powoli się dopełnia.
Sukienka, choć piękna, przysporzyła mi kilku problemów. Przede wszystkim była dla mnie trochę za krótka - nie chodzi tutaj jedynie o zasady loliciej mody (o które od pewnego czasu już nie dbam), po prostu doszłam do wniosku, że jednak czuję się lepiej z zakrytymi kolanami. Sukienka miała również odrobinę za wysoko umieszczoną talię (standard przy moim wzroście), co na szczęście dało się zmodyfikować odpowiednio dobranym paskiem. Lecz największy problem dotyczył bardzo niewielkiej ilości rzeczy, z którymi mogłabym tą JSK zestawić. Już samo połączenie czerni z odcieniami brązów i beżów zawsze wydawało mi się dość niewygodne. W przypadku tej sukienki wyjątkowo się ono projektantom udało, a cudowny materiał na "spódnicy" sprawił, że wszelkie moje wątpliwości odeszły w niepamięć i dokonałam zakupu.
Jednak wygląd samej JSK to jedno, a dobranie do niej reszty dopasowanej garderoby to drugie. Zestaw z białą koszulą, którą producent zaleca nosić do tej sukienki, pięknie prezentuje się na manekinie, lecz niestety nie na mnie. Wyglądałam w tym połączeniu niczym grzeczna uczennica zmierzająca na rozpoczęcie roku i zdecydowanie nie był to efekt, jaki chciałam osiągnąć. Okazało się, że istnieje tylko jedno zestawienie, które mi odpowiada - nieśmiertelna czerń. Szyfonowa koszula, którą można było do tej pory zobaczyć w stylizacjach Grim tea invitation oraz Skeleton at the gates, najlepiej moim zdaniem prezentowała się pod czarnym materiałem góry sukienki. Do tego naturalnie czarne rajstopy (ten sam model co w Victorian time!) oraz skromne, niskie pantofelki. Przez długi czas ów jedyny sposób noszenia sukienki bardzo mnie satysfakcjonował, jednak w tym roku doszłam do wniosku, że całość jest niestety zbyt monotonna, a ja nie umiem wprowadzić żadnej intrygującej zmiany do tego zestawu.
Od początku byłam natomiast bardzo zadowolona z doboru biżuterii w tej stylizacji. Na szyi spoczął drobny wisiorek w kształcie sakiewki. Mogłoby się wydawać, że widniejący na nim napis "Anna Sui" jest trochę nieuzasadniony, jednak nic bardziej mylnego - nazwiskiem owej pani oznaczona jest także seria torebek w stylu vintage. A od sakiewki do torebki droga już niedaleka. Oryginalnie naszyjnik posiadał bardzo brzydką brązową kokardkę wykonaną z krzywo zawiązanego rzemyka. Wymieniłam ją więc na inną, bordową. Połączenie starego złota, czarnych koralików oraz czerwieni kokardy pasuje nie tylko do tej, ale i wielu innych sukienek z mojej szafy, a nawet do umieszczonych w tle kanapowej sesji poduszek z różami♥
Drugim złocistym elementem był mały pierścionek na dwa palce. Na jednej obrączce usadowił się filigranowy koliber, na drugiej niepodzielnie króluje wszechobecny motyw róż. Podobnie jak naszyjnik, trafił on do mnie już jakiś czas temu z odmętów internetu i jak dotąd nie doczekał się prezentacji na blogu. Był wtedy zresztą jedynym moim pierścionkiem, który nie pochodził spod znaku Alchemy Gothic i wydawał się wręcz zbyt zwyczajny aby poświęcać mu jakąkolwiek notkę. Na starość jednak zachciało mi się przemeblowania w składzie biżuterii i okazałe, noszone raz na ruski rok gotyckie pierścienie poszły w odstawkę, a na ich miejsce przywędrowały delikatne drobiazgi w babcinych klimatach. Koliber z różami nie jest już więc osamotniony, co mam nadzieję udowodnić za jakiś czas w notce poświęconej mojej biżuterii.
Ostatni akcent biżuteryjny pojawił się rzecz jasna we włosach - jest to drobna spinka z kokardą, jedna z pary. Spinki przybyły do mnie dawno temu, znalazłam je na Allegro wraz z różanym naszyjnikiem i z miejsca zakochałam się w całym zestawie. Były to również moje pierwsze spinki typu wsuwki z niebanalnymi zdobieniami, dzięki nim zaczęłam szukać innych ozdób do włosów w podobnych klimatach i od tamtego czasu uzbierała się dość pokaźna kolekcja (którą również mam nadzieję pokazać w notce poświęconej biżuterii... tylko kiedy to nastąpi...?). Obie spinki z pary zwrócone są w tą samą stronę i mają tak samo ułożoną kokardę, co narzuca wpinanie ich po jednej stronie głowy. Z tego też względu zwykle noszę je pojedynczo. Mimo sporej kokardy są bardzo lekkie i nosi się je komfortowo. I trzeba przyznać, że jest w nich coś magicznie staroświeckiego♥ Idealnie pasują do stylizacji w klimatach retro i vintage.
To uczucie, gdy wszystkie elementy biżuterii są w tym samym odcieniu starego złota♥
Ponieważ czas jak zwykle goni mnie nieubłaganie, póki co to by było na tyle. Idę wznosić modły do borów zielonych, aby zesłały mi jeszcze choć jeden słoneczny, niezapracowany i zdrowy weekend. Być może zdążę się jeszcze nacieszyć resztkami ciepłej, prawdziwie pięknej jesieni...

23 komentarze:

  1. Ścięłaś włosy? Why? Były takie piękne! Sukienka jest fantastyczna. Ten print mnie zachwycił i chociaż nie przepadam za sukienkami, które mają nietypowy print [nie umiem wyjaśnić, o co mi chodzi (-_-")], to ta trafiła mi w gust. Ślicznie w niej wyglądasz. Po za tym, dlaczego piszesz o tej sukience w czasie przeszłym? Czyżby już zniknęła z Twojej szafy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne? Właśnie nikt ich nie kochałXD Nigdy nie usłyszałam na ich temat ani jednego komplementu, czy w internetach czy w rzeczywistości - wręcz przeciwnie, wszyscy mi tylko powtarzali, że przy mojej specyficznej twarzy długie włosy to porażka:x Teraz wszyscy twierdzą, że jest fantastycznie, ale czy mówią szczerze - tego nigdy nie potrafię określić>D Co zabawne, sama nie widzę szczególnej różnicy w swoim wyglądzie:x Cóż, potrzebowałam jakiejś zmiany, więc ścięłam♥ Czy tak zostanie? Nie wiem, nie znalazłam jeszcze idealnej fryzury (takiej zapewne dla mnie nie ma...), a włosy jak wiadomo odrastają:)

      Yup, zniknęła całkiem niedawno. Trochę mi było szkoda tego printu z różami i filiżankami, ale jego połączenie z czernią sprawiało mi coraz więcej kłopotu. Przez chwilę myślałam, czy nie przerobić ją na spódnicę, ale wiązałoby się to z poszukiwaniem nowych koronek i pasującego materiału na podwyższoną talię, więc ostatecznie stwierdziłam, że lepiej będzie ją sprzedać:x Poluję na inną sukienkę, która lepiej odpowiada moim obecnym gustom (i jest bardziej uniwersalna), więc pieniądze z tej sprzedaży się przydadzą^^'

      Usuń
    2. Ehh czyli trzeba było wcześniej mówić, że są piękne... mea culpa. Myślę, że znalezienie "swojej" fryzury to trudna rzecz. Ja także próbowałam. Zapuszczałam i ścinałam, miałam grzywkę itp. i stwierdzam, że najlepiej mi w długich. Z grzywką to u mnie jest nieco problematycznie, bo na tańcach przy fryzurach muszę walić na nie tonę lakieru, bo nie może być grzywki widać... więc ją zapuszczam, chociaż bez niej wyglądam... no dziwnie. A idealna fryzura dla Ciebie zapewne istnieje, ale pewnie jeszcze nie trafiłaś na nią.

      Piękna jest... mi by się serce krajało, jakbym miała takie cudo sprzedawać... nie umiałabym się z nią rozstać. Nawet z tą od Ciebie bym nie potrafiła się rozstać. Mój ulubieniec na uczelnie :) Możesz zdradzić, na co obecnie polujesz?

      Usuń
    3. Skoro nikt wcześniej nie pochwalił to raczej piękne nie były:) Dopiero gdy nadchodzą zmiany ludzie zauważają to, co wcześniej było dla nich "przezroczyste", ale to wcale nie znaczy, że stan poprzedni im się podobał, zwykle to po prostu reakcja odruchowa, kierowana przyzwyczajeniem:) Tyczy się to większości, ale pewnie też nie wszystkich, daleka jestem od generalizowania.
      Do mojej specyficznej twarzy raczej nic nie będzie pasowało, a fryzury, które zazwyczaj robią na mnie wrażenie już zupełnie się dla mnie nie nadają^^'

      Ktoś mi razu pewnego powiedział, że ja miałam już tyle sukienek, że pewnie sprzedawanie jednych, kupowanie innych i później znowu sprzedawanie nie robi na mnie żadnego wrażenia. Być może jest w tym jakieś ziarnko prawdy. Dawno temu miałam zły zwyczaj kupowania wszystkiego, co tylko mi się spodobało, nie zastanawiając się, czy dana rzecz będzie na mnie dobrze wyglądać. Dopiero po pewnym czasie uznałam, że lepiej mieć w szafie mniej rzeczy, ale za to dobrze dopasowanych i umożliwiających stworzenie kilku kreacji. Ta sukienka nie sprawdziła się pod tymi względami i w końcu postanowiłam się z nią rozstać (co nie znaczy, że łatwo mi to rozstanie przyszło).

      Cieszę się bardzo, że sukienka się u Ciebie na dobre zadomowiła:)
      Mam nieśmiałą nadzieję upolować kiedyś Mozarabic Chant od Krad Lanrete, najpewniej z drugiej ręki.

      Usuń
    4. Oj Twoje włosy dla mnie nie były "przezroczyste". Wzdychałam do nich od dawna, bo sama mam problem z zapuszczeniem włosów [wypadają garściami]. Powiem Ci, że powoli się przyzwyczajam do Twojej nowej fryzury. W tamtej wyglądałaś poważniej, zaś w tej młodziej. Uważam, że oba wydania są korzystne, jednak jako, że jestem maniakiem długich włosów, to lepiej mi się widziały długie :)

      Oj z tym łatwym sprzedawaniem to fajnie się tylko mówi. Może coś tam jest w tym prawdy, nie mniej jednak ludzie przywiązują się do rzeczy i ciężko jest się nam rozstać z nimi. Chociażbyśmy koszmarnie w czymś wyglądały, a miały do rzeczy sentyment, to i tak ciężko będzie sprzedać.

      I sukienka i płaszczyk :D Na uczelni płaszczyk zrobił furorę. Wszak lolita i uczelnia to dwa różne światy i naród jeszcze nie przyzwyczajony do tego :D
      Boże ile ja bym za to cudo dała... piękne to, że szok. A dostać to, to jeszcze większy szok, więc ja sobie odpuściłam. Wiem, że nigdy jej nie zdobędę. Marzenie nierealne jak diabli (TT_TT)

      Usuń
    5. To miło z Twojej strony:) Nie było do czego wzdychać tak naprawdę, moje włosy nigdy nie były (i nie będą) gęste ani wybitnie długie. Ja również jestem maniakiem długich włosów i bardzo długo nie umiałam się pogodzić z faktem, że nie były do końca korzystne dla mojego wyglądu (los bywa złośliwy, od takich drobiazgów zaczynając, na sporych rzeczach kończąc). Zauważyłam natomiast, że po skróceniu fryzury moje włosy stały się nieco zdrowsze i trochę mocniejsze, ale do naprawdę gęstych i ładnych nadal spooooro im brakuje.

      Z niektórymi sukienkami faktycznie nie umiałabym się rozstać, jak chociażby z aksamitami The Voice of Music od Kidsyoyo oraz Emperor and the Nightingale od Infanty. Już praktycznie ich nie noszę, nie mam gdzie, ale nie zamierzam sprzedać, są zbyt piękne, może się jeszcze kiedyś przydadzą.

      Cieszę się bardzo, że jesteś z obu rzeczy zadowolona:) I zazdroszczę możliwości noszenia płaszcza na uczelnię. Na mojej uczelni żaden z moich strojów nigdy nie zrobił furory, wręcz przeciwnie, niektórzy do tej pory czasem pytają się, czy nie zapomniałam wziąć leków gdy przyjdę na zajęcia w stroju około lolicim (o pełnej lolicie nawet nie mówiąc). W moim otoczeniu nie ma nikogo, kto siedziałby w klimatach alternatywnych, ani nawet je rozumiał, wszyscy traktują taki styl ubierania jako objaw niestabilności psychicznej i jawnie się w tego śmieją. Wiem, że opiniami innych nie ma sensu się przejmować, bo nic oni do mojego życia nie wnoszą, jednak są takie dni, kiedy to naprawdę podcina skrzydła...

      Usuń
    6. Moje nie wiem, czy będą gęste. Były do puki nie wpadłam do ognia i ich nie spaliłam w dość dużej mierze. A teraz po narkozie to już w ogóle masakra. Weszłam 14 października z ładnymi włosami, a wyszłam z trzema na krzyż.. to dopiero porażka. Zawsze po skróceniu włosy wydają się gęstsze i ładniejsze, bo ścinasz te poniszczone.

      Jak bym miała The Voice of Music to bym kochała i wielbiła ją nad życie. Chętnie bym od kogoś odkupiła to cudo! Uwielbiam haftowane sukienki i spódniczki. Na tą drugą się czaję. Pewnie na mikołaja sobie ją kupię.

      U mnie na uczelni każdy mówi, że ładne mam sukienki/spódniczki. Ja w pełnej lolicie nie chodzę, bo było by mi niewygodnie siedzieć w takim stroju przed komputerem. Ahh te fotele uczelniane, takie wąskie...
      U mnie też niby nikt nie siedzi w klimatach alternatywnych, ale każdy ubiera się tak, jak chce i nikt nikogo z tego tytułu nie gnębi. Z resztą powiedz mi, który grafik komputerowy jest normalny? Nie miałam przyjemności poznać normalnego grafika :D
      Ja na uczelnie chodzę nawet w tej spódniczce: http://images.tinypic.pl/i/00593/a3g9962tgmj4.jpeg [jakaś stara z bodyline] i w tej: http://4.bp.blogspot.com/-PwYNCzuHrcc/VAH6knrm6BI/AAAAAAAADwc/XqdDFcLMqb0/s1600/LS1_8744.jpg [tutaj na zdjęciu Sariel] i nic nikt nie mówił. Ani prowadzący zajęcia ani studenci nic do moich strojów nie mają, do puki chodzę na zajęcia i zdaje kolokwia/wejściówki/egzaminy.

      Usuń
    7. Strasznie smutno mi to słyszeć, trzymam kciuki aby jednak kondycja włosów po tych wszystkich wydarzeniach się poprawiła. Myślałaś może o jakiejś suplementacji? Pamiętam, że Emilka polecała swego czasu jakiś specyfik na włosy na swoim blogu.

      Fakt, a dzięki temu pozbywają się nadmiernego obciążenia i mogą spokojnie odrastać w zdrowszej formie. Wychodzi na to, że jednak warto od czasu do czasu skrócić choć trochę włosy, zwłaszcza po zimie.

      Słyszałam, że Dextella niedawno sprzedawała swoją The Voice of Music w wersji czarnej, ale nie wiem czy to nadal aktualne. A co do Słowika Infanty to ja mam jeszcze tą starą wersję, też odkupioną z drugiej ręki. Wydaje mi się jednak, że nowa ma lepiej rozmieszczony haft i ładniejsze wykończenia, więc warto o niej pomyśleć.

      [Sariel poznam wszędzie;D]
      Naprawdę zazdroszczę środowiska, w jakim masz przyjemność studiować. Ja studiuję na Uniwersytecie Medycznym, więc wiesz - dookoła niemal same snoby o szanowanych nazwiskach, myślą, że upoważnia to ich od oceniania innych pod każdym względem i sugerowania, jak mają żyć. Nie ma znaczenia jak się uczysz, jeśli odstajesz od reszty to jesteś be. Ale wytrwam, jeśli nie przy aprobacie innych to chociażby na złość. Życie jest zbyt krótkie by się ograniczać.

      Usuń
    8. Mam garść tabletek, więc może coś to da. Poszukam jeszcze czegoś dobrego w aptekach :) może gęstość się poprawi.

      Włosy zawsze warto nieco podcinać. Ja sama co jakieś pół roku obcinam o jakieś 10-20 cm. Dzięki temu mniej się łamią i są zdrowsze.

      Zapytaj się może Dextelli czy to jeszcze aktualne. Błagam! Nie ważne czy czarna czy bordowa. I tak, i tak jest ładna. A tamtą to tak jak pisałam wyżej - zapewne na mikołaja sobie sprawię. Wzdycham do niej już większą chwilę, a każda sukienka z haftem zdobędzie moje serce.

      Snoby i u mnie się znajdą. Ja studiuję na małej uczelni, a na dodatek mój kierunek jest na Instytucie Inżynierii Technicznej, więc jakieś snoby u nas to nic nadnaturalnego. Czy mają rodziców jakichś tam czy nie, to nie znaczy, że mają kimś gardzić. Wolę być samotną indywidualistką niż szarą i nijaką personą, która nie wyróżnia się niczym od zwykłej Kowalskiej na ulicy, bo to po prostu nie byłam bym ja. Już kiedyś próbowałam iść w kierunku zwykłej mody i... nie czułam się w takim wydaniu dobrze. Ba, czułam się koszmarnie. Nie byłam po prostu sobą. U mnie nawet nikogo nie dziwi, że chodzę na szermierkę japońską, a przy łóżku stoi miecz treningowy :D
      Nie ma sensu się ograniczać, bo tak jak piszesz, życie jest stanowczo na to za krótkie. Jeżeli dobrze się czujesz w takim wydaniu, to nie zmieniaj go na coś, w czym będziesz wyglądać sztucznie i nie będziesz się dobrze czuła. A oni? No cóż... mówią, że na głupotę nie ma lekarstwa :D

      Usuń
    9. Niestety sprzedaż sukienki jest już nieaktualna. Natomiast ja planuję sprzedać jeszcze jedną, ostatnią i będzie to właśnie aksamitna sukienka z haftem, której nie pokazywałam dotychczas na blogu.

      Niektóre zajęcia na moim kierunku wymagają ubrania się w normalne ciuchy ze względów czysto praktycznych - nie chciałabym zalać jednej z moich pięknych sukienek kwasem czy płynami ustrojowymi podczas wykonywania ćwiczeń:'D Czasem więc zdarza się, że z przymusu wkładam jedyną starą parę jeansów, która się jeszcze w mojej szafie uchowała. Nigdy natomiast nie zmusi mnie do tego czyjaś opinia, tak jak piszesz trzeba być po prostu sobą:)

      Usuń
    10. Hmm mogłabyś mi podesłać jej zdjęcia na maila? [yuri.akashiya@gmail.com]

      U mnie też czasami muszę mniej rozkloszowaną sukienkę czy spódniczkę założyć, tak jak mówisz, z czysto praktycznych względów.

      Usuń
  2. Jaaak ci służą te kudełki <3 Nie słuchaj tych, którzy powiedzą, że tęsknią za długimi - bo tęsknią tylko za ich długością. Krótsze są super, dodają ci młodzieńczej lekkości, a z tym rdzawo-miodowym kolorem to w ogóle bajka <3 *fangirluje*
    Piękny jest ten print, szkoda, że się z nim rozstałaś, lubię takie kanapowe wzorki. W ogóle, byłam pewna, że schowałaś górę tej sukienki pod koszulę, a tu niespodzianka, góra jest czarna :D Oczywiście, że w takim układzie czarna góra lepiej pasuje do koszuli w kolorze czarnym niż białym, producent nie ma oczu D: Chociaż kremowa na wiosnę też ładnie by wyglądała.
    Tak, a z doboru biżuterii zaiste możesz być dumna >D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co nie usłyszałam ani jednej osoby, która by tęskniła za długimi, nikt nie kochał moich długich włosówXD Ja natomiast mam wyraźne problemy z oceną swojego własnego wizerunku, bo nie widzę szczególnej różnicy po tej zmianie... Oczywiście widzę (i czuję) zmianę długości kłaków, ale czy wpłynęło to jakoś znacznie na moje oblicze - nie umiem powiedzieć._. Kolor natomiast uwielbiam♥ Myślałam, że strzelę sobie w łeb, gdy fryzjerka pod koniec września zastąpiła go (bez pytania mnie o zgodę) ciemnym brązem... Na szczęście po tygodniu wszystko wróciło do normy i nie mam zamiaru tego zmieniać>D
      Dzięki:)

      Ano print piękny, aż miałam ochotę przerobić sam dół na spódnicę, ale byłoby z tym za dużo zachodu. Nadal czekam na Mozarabic Chant, więc kasa się przyda:x

      Dziękować>D Obawiam się, że ten skromny zestaw jeszcze nie raz zagości na moich zdjęciach, aż wszyscy (łącznie ze mną) będą mieli go dość^^'

      Usuń
  3. Nowa fryzura jest śliczna. :3 Właśnie wydaje mi się, że jasny kolor cię ociepla, wyglądasz weselej. ;)
    Stylizacja też mi się podoba, zwłaszcza koszula. ^^' Nie mam pojęcia jak inaczej można tę sukienkę zestawić, może beżowa/kawowa góra?
    Czekam na notkę biżuteryjną. *,*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa:) Sama nie umiem ocenić wpływu fryzury na swój wygląd, wiem jedynie, że ani długie ani krótkie włosy nie przyspieszyły bicia mojego serca. Jednak cieszę się, jeśli nowa wersja się podoba:) Kolor natomiast uwielbiam, on zdecydowanie szybko się nie zmieni♥

      Ja również nie miałam innego pomysłu na zestaw do tej sukienki, dlatego koniec końców postanowiłam się z nią rozstać - nie lubię ubrań, które nie dają przynajmniej kilku możliwości stylizacyjnych:< A koszula zdecydowanie należy do moich ulubionych, używam jej stanowczo zbyt często^^'

      Niestety nie wiem na razie na kiedy ją zaplanować:< Póki co muszę sprawić sobie jakąś pojemną szkatułkę na biżuterię, bo pierścionki już mi się nie mieszczą na półce><' Jedno jest pewne - notka powinna pojawić się do końca tego roku^^'

      Usuń
  4. Przeczytałam "GRZESZNA uczennica zmierzająca na rozpoczęcie roku" i moja wyobraźnia zaczęła pracować :'D

    Warto było czekać na kolejny outfit ♥
    Wszystko pięknie do siebie pasuje. Cały czas intrygowało mnie jak zestawisz tę sukienkę: czarna góra, a do tego jasny dół (którego materiał i wzór kocham całym sercem, bardzo chciałam ją przygarnąć, ale postanowiłam, że "nieczarne" nie trafi więcej do mojej garderoby </3). Okazało się, że sukienka nie sprawia jednak aż tak wielu problemów, bo zestawiona z czernią prezentuje się wybornie :D Bardzo trafny wybór rajtek i biżuterii, propsuję ♥ Sama myślałam o takim pierścionku, z pewnością wkrótce trafi do mojej szkatułki. Co zaś się tyczy wisiorka, to obie wiemy, że mam podobny (tyle że z napisem "Magic" i bez klejnotów - mój lepszy! :D). Sama ułożyłaś tę kokardkę? Naprawdę? Kiedyś namęczyłam się, aby zawiązać na jednym medalionie podobną. Oczywiście po kilkunastu minutach szarpaniny cisnęłam robotę w kąt, nie potrafię robić takich maleństw.
    Fryzura... Ha! Sama nie wiem czy mi się podoba, czy nie. Na pewno jest całkowicie inaczej - i długość i kolor. Przyzwyczaiłam się do soczystego, czerwono-rudego koloru, ten natomiast jest taki... zwyczajny? W pierwszej chwili pomyślałam o lisie :D Na pewno wyglądasz młodziej i od Twojej twarzy bije jasny blask. Poza tym włosy nie ręce, odrosną :D
    Podsumowując: to jeden z Twoich najlepszych zestawów. Piekielnie mi się podoba ♥

    *zawsze kiedy pokazujesz dłonie chwyta mnie okrutna zazdrość - masz tak pięknie zadbane paznokcie - na moich zdjęciach nigdy nie ma pokazanych końcówek palców, bo tego nie godzi się pokazywać ;__; *

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że stylizacja się podoba:) Niestety to jedyny zestaw, jaki potrafiłam z tą sukienką skomponować, co było również głównym powodem rozstania z nią (szkoda, na Tobie wyglądałaby już w ogóle zjawiskowo i na pewno umiałabyś wykrzesać z niej więcej kreacji niż ja). Pierścionek jest z tej samej serii co Twoja myszka z filiżanką (na którą również poluję>D), sprawdza się świetnie i jest uroczy, więc polecam:) I owszem, Twoja magiczna sakiewka jest o wiele lepsza - doszłam do takiego wniosku już z chwilą, gdy tylko ujrzałam Twój egzemplarz w jednej z notek, podczas gdy mój leżał jeszcze wtedy nieobfocony na półce:D Napis "magic" jest genialny, ja muszę się zadowolić nazwiskiem projektantki torebekXD Ale za to mój naszyjnik ma ładniejszy łańcuszek>D
      Kokardki na wisiorkach zaczęłam wiązać przy zakupie pierwszych zegarków z Restyle, można więc powiedzieć, że mam pewną wprawę:'D Poza tym gdy tylko jakaś kokardka ładnie się ułoży natychmiast utwardzam jej środek klejem - niestety widać to z bliska i takiej wstążki nie można już wymienić, ale przynajmniej trzyma się w idealnym stanie przez lata:)

      Ja również nie umiem powiedzieć, czy nowa fryzura mi się podoba, ale tak samo było w przypadku długich włosów. Jeszcze nie miałam na głowie takiego uczesania, które przyprawiłoby mnie o szybsze bicie serca. Nie widzę też zmiany w moim wyglądzie - niby włosy krótsze, ale jakiegoś wielkiego wpływu ma moją nieszczęsną twarz to nie ma. Od zawsze bardzo podobają mi się długie włosy - romantyczne, powiewające na wietrze, kobiece, ale cóż zrobić, gdy los obdarzył mnie twarzą, do której ponoć nie pasują. Pogodziłam się już z faktem, że nie znajdę idealnej fryzury, wobec której nie będę mieć żadnych wątpliwości. Ale od czasu do czasu lubię zrobić jakąś zmianę:)

      Natomiast kolor kocham miłością wielką♥ Na pewno nie jest tak alternatywny jak poprzednia czerwień, jednak ona z kolej sprawiała mi pewne trudności: szybko się wypłukiwała i pasowała jedynie na chłodne pory roku, gdy noszę więcej czerni. Obecny kolor nazywa się "truskawkowy blond", jest ponoć bardzo rzadki wśród naturalnych włosów i nie dla każdego odpowiedni, mimo wszystko mam więc poczucie, że jest wyjątkowy:) I pasuje na wszystkie pory roku, do całej mojej garderoby. A porównanie z lisem bardzo mi odpowiada, uwielbiam te zwierzęta i szykuję nawet stylizację z lisim akcentem>D
      Dziękuję, naprawdę bardzo miło mi to słyszeć:) Mam jednak nadzieję, że nie ostatni^^'

      A paznokcie to jeden z nielicznych ładnych elementów w moim wyglądzie. Daję słowo, nie dbam o nie w żaden wymyśli sposób, one już takie są same z siebie (dobre i tyle;^;). Niestety ze względu na tematykę studiów dość często muszę je obcinać, dlatego wszelkie stylizacje staram się uwieczniać wtedy, gdy mogą choć trochę odrosnąć.

      Usuń
    2. Kiedy tak się nad tym zastanawiam, to sama prawdopodobnie zrobiłabym ostatecznie dwa zestawy z użyciem tej sukienki: jeden taki jak Ty, drugi z jakąś jasną, kremową koszulą i kremowymi rajtami (tak bardzo oryginalnie) ._. Upieram się, że to szczur z filiżanką! >D A znajdziesz go w Rossmannie, sama je ciągle widuję (kosztują jakieś 10zł o ile mnie pamięć nie myli). Pomysł z klejem do kokardek jest całkiem niezły, a jako że ostatnio wszystko kleję cyjanopanem (począwszy od torebek restyle, przez biżuterię aż po buty), to chyba skuszę się na mały test.

      Przynajmniej eksperymentujesz z fryzurami i szukasz tej właściwej. Ja mam ciągle długie, rozpuszczone, przyklapnięte włosy z wpiętymi różami z jednej strony lub z opaską z kwiatami. Wieje nudą ._.
      Truskawkowy blond? W życiu nie powiedziałabym że to blond, nie wspominając o truskawkach. Ależ ktoś ma fantazję xD

      Dopiero teraz tknął mnie tytuł notki - malowanie róż powinnaś zlecić poddanym, Królowej się nie godzi :D

      Usuń
    3. Ja właśnie próbowałam zestawić tą sukienkę z jasnymi dodatkami i doszłam do wniosku, że z moim wzrostem oraz ogólnym wyglądem takie urocze połączenie wygląda niestety dość komicznie>< W mojej okolicy są dwa Rossmanny i w żadnym nie widziałam jeszcze ciekawej biżuterii, sam pospolity złom. Szczurka z filiżanką znalazłam natomiast z sklepie co się zwie Kocie Oko i niedługo pewnie go sobie sprawię♥

      Wieje nudą? Nie wiem z której strony D: Przecież wszyscy zachwycają się Twoimi włosami (o co też byłam zazdrosna, bo nikt mi nigdy ani jednego komplementu na temat moich długich włosów w całym moim życiu nie powiedział>D), masz przecież piękne, gęste włosy (gdzie tam przyklapnięte?._.), z których możesz robić epickie fale wyglądające niczym warkocze. Toż to sama radość i powód do dumy D: Ja jestem wielką fanką długich włosów (dlatego tak długo nie byłam w stanie pozbyć się swoich, choć nie pasowały) i podziwiam każdego, kto potrafi taką fryzurę utrzymać (nawet jeśli łączy się to z małą nutką zazdrości:>).

      Jest to właśnie połączenie rudego z blondem:D Gdy porównamy takie włosy z klasycznymi blond puklami to kolor będzie wyglądał jak jasny rudy. Jeśli jednak zestawimy go z typowym rudym to odniesiemy wrażenie, że jednak wpada bardziej w blond. A ponieważ ja uwielbiam wszystko co trudne do jednoznacznego zaszufladkowania, to truskawkowy blond zyskał moją dodatkową aprobatę:D Co nie zmienia faktu, że nie mam pojęcia skąd te truskawkiXD

      Nie, zbyt wiele głów by poleciało>D Wyznaję zasadę: "jeśli chcesz aby coś zostało zrobione dobrze, zrób to sama". A ten strój jest na tyle casualowy, że idealnie nadawałby się właśnie do prac w ogródku, nawet dla Królowej. Szkoda, że był za ciepły na lato i nie dało rady zrobić zdjęć w plenerze przy różanych krzewach:<

      Ogólnie planowałam nadanie stylizacji takiego tytułu już podczas robienia zdjęć, wyobraź sobie więc moje zaskoczenie i rozbawienie, gdy zobaczyłam, że tego samego dnia Ty również opublikowałaś stylizację nawiązującą do klimatów Królowej Kier:'D

      Usuń
  5. Ładnie Ci było w długich włosach, ale w tej fryzurze moim zdaniem wyglądasz jeszcze korzystniej :)
    Stylizacja bardzo ładna i ze smakiem. Wspaniała biżuteria <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że nowa fryzura się podoba^^
      I miło mi słyszeć pochwałę odnośnie stylizacji:) Biżuterii u mnie coraz więcej i będzie miało swój wpływ na przyszłe kreacje.

      Usuń
  6. Yay, ta fryzura jest genialna, bardzo Ci pasuje! Stylizacja piękna, taka "jesienna" i bardzo w moim guście. Aż robi mi się troszkę żal, że jednak nie zdecydowałam się na tą JSK :( Jak mogłaś wystawić na aukcję dwa cudeńka na raz x"D Szkoda, że nie byłam w stanie przygarnąć ich obu.. Może następnym razem c;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miło mi to słyszeć:)
      Oj nie było to aż tak na raz^^' A będę miała jeszcze jedną sukienkę na sprzedaż, już ostatnią, więc bądź czujna;)

      Usuń