piątek, 23 sierpnia 2013

My Frozen Forest

 Do obejrzenia rysunku w większym formacie a także po więcej mojej radosnej twórczości zapraszam tutaj ***klik***. Od bardzo dawna nie stworzyłam pracy z moimi własnymi postaciami, a jestem im to tak bardzo winna. Wszystkim, a mam ich doprawdy od groma, ponieważ jak długo już żyję w mojej głowie cały czas powstają przeróżne historie. Wszystkie moje historie i związane z nimi postacie kocham jednakowo, miłością wręcz matczyną i bardzo bym chciała, by kiedyś wszyscy dali się poznać światu w postaci książek lub chociaż komiksów. Jednak kto by tego nie chciał? Tymczasem jedyne co w tej chwili mogę im ofiarować to mój jako taki talent do rysowania. Niech na razie ożywają przynajmniej w ten sposób.
 Postacie. Na tym konkretnym rysunku znalazła się tylko dwójka z nich, bo tylko oni związani są z tytułowym Mroźnym Lasem. Nietypowy Plagowy Doktor oraz dziwna dziewczyna, pacjentka, jak łatwo się domyślić. Oboje związani są z historią, która w gruncie rzeczy jest dla mnie chyba najważniejsza ze wszystkich, ponieważ narodziła się w mojej głowie w dość trudnym okresie mojego życia i układanie jej pomogło mi uporać się wtedy z rzeczywistością. Jest to więc opowieść bardzo dla mnie osobista, ale jednak nie dosłowna. Zawsze twierdziłam, że wszystko w tej historii, nawet najmniejszy szczegół, jest symbolem. Jedynie i aż symbolem.
I nie jest to opowieść jedynie mroczna i smutna, jak można by było sądzić po samej pracy. Rysunek przedstawia tylko pojedynczą scenę - zmaganie się z chorobą. Tymczasem ja nie uznaję czegoś takiego jak historia nastawiona jedynie na jeden pokład emocjonalny. W opowieści musi być zarówno smutek jak i radość, powaga oraz gagi, inaczej jest ona do niczego. I tak jest w każdej mojej historii, również tutaj. Najlepszym przykładem jest chociażby inny rysunek ***klik*** przedstawiający tą samą bohaterkę, choć narysowaną przed kilkoma laty. Warto również wspomnieć o pierwszym moim projekcie Plagowego Doktora oraz jego pozostałych dwóch kompanów ***klik***. Ten szkic pochodzi z 2007 roku, gdy główny zarys historii, wraz z całą czwórką najważniejszych postaci, był już ukształtowany.
 Serce. Choć oglądając rysunek nie zauważa się go od razu, a dopiero po kilku chwilach, jest jednym z kluczowych elementów zarówno samej pracy jak i całej historii. I owszem, jest ono bardzo niesubordynowane i ma niezwykłą tendencję do wypełzania na zewnątrz. Jak już wspominałam wszystko w tej historii jest symbolem, czy zatem serce wychodzi naprawdę czy tylko w przenośni? I dlaczego? Odpowiedzi na te pytania na razie zostawię dla siebie. Dodam tylko, że wyjątkowo podoba mi się sposób, w jaki udało mi się je narysować i pokolorować. Jeszcze nie raz pojawi się na moich pracach związanych z tą opowieścią.
 Drzewa. A dokładnie oparcie łóżka, które stoi w Lesie już od tak dawna, że wrosło w ziemię i stało się jego częścią. Cała rama zamieniła się w drzewo. I właśnie z kolorowaniem tej ramy walczyłam najdłużej. Chciałam by wyróżniała się na tle pozostałych drzew, w końcu stanowi podporę dla głównej bohaterki. Chciałam jak najlepiej łączyć kolory i podkreślić wszystkie detale, każde najmniejsze pęknięcia i zaokrąglenia powykręcanych konarów. Jak na moje obecne umiejętności jestem z efektu końcowego naprawdę zadowolona, jednak podczas samej pracy było całkiem sporo momentów, gdy zaczynałam wątpić.
 Tło. Trochę mnie złości gdy większość osób, które do tej pory oglądały ten rysunek mówi, że zdecydowanie najlepiej wyszły mi na nim drzewa widoczne w tle. Nic dziwnego, że ich kolorowanie wyszło najlepiej, w końcu to właśnie od nich zaczynałam. Zazwyczaj w moich pracach tło koloruję dopiero na końcu, tu jednak było odwrotnie, ponieważ narzuciło to samo rozmieszczenie poszczególnych elementów. Bałam się, że gdy zacznę od postaci znajdujących się na dole, rozetrę wszystko łapą zabierając się za powyższe elementy w drugiej kolejności. Dlatego nad tłem pracowałam z największym zapałem, bo na początku. Jednak moi drodzy, drzewa nie są tu przecież najważniejsze... W dodatku kolorowanie ich okazało się tak męczące, że minie bez wątpienia sporo czasu nim znów postanowię umieścić na swojej pracy las.
Pościel. W zasadzie najmniej istotny element całego rysunku, stanowiący jedynie oczywiste rekwizyty gdy w grę wchodzi namalowanie łóżka. Przyznaję, że nie często mam okazję ćwiczyć cieniowanie pościeli, czy ogólnie lejących się materiałów. Co innego materiały ubrań, również na tej pracy. Z nich jestem tutaj wyjątkowo zadowolona, zwłaszcza z kubraka i cylindra Doktora. Jednak jeśli chodzi o pościel, to niestety jedynie poduszki wyglądają moim zdaniem przyzwoicie. Poniosłam natomiast ewidentną porażkę jeśli chodzi o białą kołdrę, która miała imitować pierzynę usypaną ze śniegu. Wygląda ona okropnie. Jednak staram się być dla siebie wyrozumiała i tłumaczyć ten fakt nie tylko brakiem wprawy, ale również tym, że białe przestrzenie są ogólnie trudne do wycieniowania.
Daleko mi jeszcze do prawdziwie profesjonalnego opanowania technik rysunku, trudno się dziwić, jestem w końcu kompletnym samoukiem. Jednak z tej pracy jestem naprawdę bardzo zadowolona. Tym bardziej, że jest to mój pierwszy rysunek po kilkumiesięcznej przerwie. Oczywiście najbardziej cieszy fakt, że przedstawia on moje własne postacie. Mam ogromną nadzieję i jest to moje oficjalne postanowienie, że do końca moich wakacji (a na szczęście potrwają one jeszcze trochę) uda mi się stworzyć jeszcze kilka prac, zarówno z postaciami z tej historii jak i z całą resztą. Przynajmniej jeden rysunek na jedną historię - to byłoby piękne. Nie ma zatem co gadać, tylko czym prędzej brać się do pracy.

10 komentarzy:

  1. Mam chyba dobre oko do zauważania makabry, gdyż serce, obok oparcia łóżka, było pierwszą rzeczą, jaka rzuciła mi się w oczy >D Widać też po kolorystyce całej pracy, że las jest mroźny - nawet te co bardziej żywe kolory nie są ciepłe, a ich jaskrawość tylko potęguje chłód.
    Zazdroszczę ludziom, którzy umieją tak pięknie kolorować (te detaliki i miękkie przejścia kolorów! <3) - mi od wielkiego dzwonu wyjdzie czasem jakiś mało skomplikowany lineart, ale jakakolwiek próba rzucenia nań koloru kończy się efektownym fiaskiem. Samouk czy nie - nie rozumiem zresztą tego pędu do bycia "cudzoukiem" rysunkowym - wygląda to bardzo dobrze i efekt końcowy powinien zdecydowanie łechtać twoje ego >D
    I, cóż, nie ukrywajmy - własne postacie rysuje się najlepiej, gdyż zazwyczaj to one są tymi, z którymi jest się najbardziej związanym >D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danke za tak miłe słowa:) Chociaż ja nie jestem dobrym przykładem do podziwiania. I nie mówię tego, bo skromność tak każe, ale mam całkowitą świadomość, że jeszcze wiele zostało mi do nauczenia i brakuje mi połowy umiejętności, które pozwoliłyby realizować marzenia związane z rysowaniem. W samym internecie znaleźć można setki rysowników-amatorów, którzy są naprawdę godne podziwu. No ale od samego gadania mój level nie podskoczy, trzeba więc spiąć...się i działać^^'

      Ja też nie rozumiem pędu do bycia "cudzoukiem", osobiście nie wytrzymałabym rysowania i ćwiczenia umiejętności pod czyjeś dyktando. Choć dobre wzorce i rady na pewno pomagają.

      Ano nie da się ukryć, każdy kocha swoje OCe i każdy uważa, że są najlepsze na świecie:D Zwłaszcza jeśli niosą ze sobą cząstkę osobistych doświadczeń autora. Ktoś kiedyś twierdził, że jeśli tworzone przez nas historie bazują na naszych własnych przeżyciach a pojawiające się w nich postacie posiadają jakieś nasze cechy to jest to przejaw narcyzmu i taka historia jest do niczego. Zawsze uważałam takie twierdzenie za kompletną bzdurę. Bo czy można przedstawić w naprawdę rzetelny sposób jakąkolwiek sytuację, od wojny po wygraną w loterii, jeśli się samemu jej nie doświadczyło?

      Coś mam dziś wyjątkowo pseudo-literacki nastrój...

      Usuń
  2. piękna praca :>
    najbardziej podoba mi się głowa Doktora i bluzka pacjentki, która trochę mi przypomina strój Królewny Śnieżki
    i jeszcze ta przepaska na włosach ahhh :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      Głowę Doktorka trochę zepsułam dziwaczną perspektywą, ale może nikt nie zauważy...>.>
      A taką bluzkę i opaskę na włosy sama bym chciała:D Zresztą to jest między innymi cudowne w rysowaniu, można sobie narysować mnóstwo rzeczy, których się nie ma w rzeczywistości. Chociaż opaskę dałoby radę zrobić samodzielnie.

      Usuń
    2. serio z tą perspektywą? a myślałam że po prostu przechyla głowę :q
      co do przepaski już jakiś czas temu myślałam żeby po prostu podoczepiać kwiatki z filcu albo już gotowe do wstążki czy zwykłej, prostej przepaski, tym bardziej że ostatnio zrobiły się modne, ale gdzie by w tym chodzić? >.<
      jeszcze co do rysunku: podziwiam, to jak pokolorowałaś skórę, wygląda bardzo realistycznie :)

      Usuń
    3. Bo miał przechylać, ale nie wygląda to tak jak sobie wyobrażałam. Chyba, że tylko mnie się tak wydaje.

      A jeśli chodzi o opaskę to ja chcę dokładnie taką jak na moim rysunku - róże, nad którymi cierniste gałązki układają się w szerokie łuki:D Taką już trudniej zrobić, a do kupienia nigdzie takiej nie widziałam, bo to w końcu mój własny pomysł.

      Skaner trochę zjadł tego cieniowania, ale cieszę się, że się podoba mimo wszystko:)

      Usuń
  3. Świetnie kolorujesz ;) dodałam cię do friendsów na da

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Choć chciałabym lepiej>< O ile nie przeszkadza mi odrealniony wygląd moich postaci o tyle kolorować chciałabym bardziej realistycznie...

      Hello Heydi!:D Już wiem czemu nie mogłam Cię znaleźć na devie. Choć pewnie masz gdzieś podanego linka, a ja gapa jestem.

      Usuń
  4. Łał piękny rysunek. Masz prawdziwy talent. Jakich używasz kredek do kolorowania ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te widoczne na zdjęciach w notce to kredki firmy Derwent:)

      Usuń