sobota, 17 sierpnia 2013

HMHM victorian clock brooch

 Hej! Witam wszystkich po powrocie z mojego wyjazdu:) Muszę przyznać, że wyjazd rozleniwia i zaskakująco ciężko mi wracać do blogowych obowiązków. A może powodem jest raczej to, że w paczce, która przybyła podczas mojej nieobecności nie wszystko do końca się zgadzało? Jednak po kolei. Mniej więcej pół roku temu zamówiłam poprzez Clobba Online zimowy płaszcz oraz dwie broszki. Płaszcz zostawię sobie na deser, a dziś zajmę się broszkami właśnie.
Dwie broszki w kształcie staromodnych zegarów wyprodukowało HMHM. Jest to mój pierwszy zakup od nich, można powiedzieć drobiazg na sprawdzenie firmy. Zegar dostępny jest tylko w dwóch wersjach kolorystycznych i postanowiłam zamówić obie. Po nieco ponad miesiącu broszki były gotowe i trafiły do Pana Martina, który czym prędzej napisał mi... że HMHM przysłało mu dwa białe egzemplarze>< Jeden trzeba było odesłać i znów czekać ponad miesiąc na wyprodukowanie zegara w kolorze czarnym. A gdy oba kolory były już gotowe zamówienie i tak nie mogło zostać do mnie wysłane, ponieważ nadal brakowało płaszcza...
Zamieszanie byłoby pewnie mniejsze gdyby nie fakt, że HMHM wszystkie swoje rzeczy produkuje dopiero pod konkretne zamówienie i gdy w grę wchodzi pomyłka na wszystko trzeba czekać dwa razy dłużej. I choć koniec końców obie broszki trafiły do mnie dokładnie takie jakie powinny być, nie był to jednak zbyt dobry początek znajomości z HMHM. Mam nadzieję, że tego typu pomyłki już więcej im się nie zdarzą, bo upatrzyłam sobie jeszcze kilka przedmiotów z ich asortymentu i wolałabym się nie martwić o przyszłe zamówienia.
Wróćmy jednak do samych zegarów. Broszki składają się z dwóch części - okrągłej tarczy oraz łańcuszka w towarzystwie sznura perłowych koralików. Zarówno łańcuszek jak i sznur korali zakończone są materiałową kokardą. Rozróżniam te dwie części, ponieważ okazuje się, że nie są one do siebie na stałe przyczepione, jak mogłoby się wydawać. Wiszące elementy zaczepione są jedynie na igle agrafki od tarczy i wystarczy odpiąć agrafkę aby po prostu z niej spadły.
Z jednej strony jest to rozwiązanie, które pozwala nosić broszki w dowolny sposób - z doczepionymi wiszącymi ozdobami lub bez nich (choć mam wrażenie, że jest to jedynie moja próba doszukania się pozytywów), ale z drugiej jeśli nie chcemy zdejmować ozdób musimy naprawdę ostrożnie manewrować agrafką, aby nie spadły one podczas jej zaczepiania na ubraniu i jest to naprawdę nieporęczne. Co więcej nie rozumiem dlaczego agrafka na tarczy zegarów przyklejona została na samej górze, a nie na jej środku.
Agrafka na samej górze sprawia, że tarcza zegara nie układa się równomiernie po jej przyczepieniu do ubrania. Gdyby była na środku tarczy wszystko byłoby moim zdaniem lepiej. Próbowałam ją co prawda odkleić i przymocować po swojemu, ale klej trzyma mocno i boję się, że prędzej mogłabym całość uszkodzić niż poprawić, dlatego porzuciłam ten pomysł.
Tak natomiast wyglądają dodatkowe elementy ozdobne po ich odczepieniu od zegarów. I w przeciwieństwie do nich nie mogą zostać użyte jako oddzielna ozdoba. Jak już wspominałam mamy tu do czynienia z łańcuszkiem oraz sznurem koralików. Jest co prawda jeszcze jeden mały łańcuszek, jednak po przyczepieniu do zegarów jest on niemal całkowicie zasłonięty przez ich tarcze. Perełki natomiast nie są niczym więcej jak tylko plastikowymi koralikami na żyłce. Ogólnie w przypadku łańcuszków i koralików nie ma zbytniego powodu do zachwytu.
Zarówno sznur perełek jak i dłuższy łańcuszek zakończone są kokardą. Do każdej kokardy przyszyta została również mała agrafka, na czym opiera się cała koncepcja noszenia całości jako broszki - ma ona łącznie trzy punkty zaczepienia i można ją w miarę dowolnie umieszczać na ubraniach (ograniczeniem jest tutaj jedynie długość wiszących ozdób). Kokardy wykonane są z różnego rodzaju wstążek, jednak trochę szkoda, że obie wersje kolorystyczne zegarów mają dokładnie te same wstążki. Tym bardziej, że na zdjęciach sklepowych również i wstążki różniły się kolorami... Przypuszczam, że ze względu na pomyłkę HMHM dorobiło jedynie czarną tarczę zegara, ale wstążki doczepili z białej wersji, która została do nich odesłana... Nieładnie.
Przejdźmy jednak do samych zegarowych tarczy. Wykonane zostały one z filcu, który najwyraźniej został dodatkowo usztywniony (ale tylko w pewnym stopniu). Moim zdaniem są idealnej wielkości - nie za małe aby wszystkie detale mogły być dobrze widoczne, ale też nie za duże, żeby nie przytłoczyły żadnej kreacji a stanowiły jedynie ciekawy dodatek. Powinny być również odporne na wszelkie warunki atmosferyczne i najwyraźniej będę je mogła nosić przyczepione nie tylko do sukienek czy koszul, ale również do płaszczy i czapek.
Tarcze są dość cienkie na przekroju. Na pewno nie można powiedzieć, że są ciężkie, nawet po doczepieniu do nich wiszących ozdób całość jest bardzo lekka, co ma oczywiście swoje plusy i minusy, nawiązując do wspominanego powyżej pomysłu z noszeniem ich przypiętych do odzieży wierzchniej. Mam nadzieję, że byle podmuch wiatru im nie zaszkodzi... W każdym razie filc po raz kolejny udowodnił, że jest świetnym materiałem do nanoszenia haftów. Wszystkie szczegóły na zegarach naniesiono bardzo starannie, jedynie w pojedynczych miejscach na każdej broszce widać zabłąkaną, niedbale wykończoną nitkę.
Pomimo kilku zastrzeżeń, zaczynają od pomyłki z kolorem, przez co zegar w czarnej wersji nie otrzymał właściwych wstążek, na takich drobiazgach jak agrafki w niezbyt przemyślanym miejscu kończąc, muszę przyznać, że jestem z zakupu tych broszek zadowolona. Nie można odmówić im uroku, są również bardzo klimatyczne i pasują do znacznie większej ilości rzeczy z mojej szafy niż się spodziewałam. Bez wątpienia będę miała z nich częsty użytek i mam nadzieję, że posłużą mi długo oraz że nie będę miała zarówno z ich strony jak i ze strony HMHM już więcej żadnych niespodzianek.

4 komentarze:

  1. uu widze ze chinczycy ostatnio sobie pozwalaja na coraz wiecej niedorobek :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano niestety:<
      Na szczęście zegary przyczepione do jakiejś ładnej kiecki prezentują się wizualnie znacznie lepiej niż je wykonano:q

      Usuń
  2. Bardzo ładny nabytek.
    Co do zapięcia, może jakimś rozwiązaniem byłoby kupić nowe i doczepić je na środku tarczy, bez usuwania starego? W ten sposób broszka nie zostanie zniszczona, a stare zapięcie nie powinno aż tak mocno przeszkadzać (lub odstawać) :x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł brzmi nieźle, ale póki co chyba nie mam już siły i ochoty użerać się z tym zapięciem. Może za jakiś czas jeszcze spróbuję, ale póki co musi być jak jest.

      Usuń