czwartek, 4 kwietnia 2013

Limited edition chocolate Milka m&m's and Oreo

 Nie mam dziś czasu na żaden dłuższy post dotyczący klimatycznej odzieży (nie ma lekko, trzeba się uczyć), dlatego postanowiłam w ramach rekompensaty pokazać, jakie słodycze udało mi się dzisiaj kupić:) Słodycze, a dokładnie trzy świetne czekolady, które będą mnie wspierać w starciu z podręcznikami. Mam nadzieję, że będę w stanie się powstrzymać i nie zjem wszystkiego na raz w trakcie nauki:p
  Na uwagę zasługują przede wszystkim dwie czekolady Milka z edycji limitowanej - jedna z cukierkami a'la m&m's, a druga z Oreo. Znalazłam je w spożywczym koło mojej uczelni, każda kosztowała niecałe 3 złote. Moim zdaniem nie tak drogo jak na czekoladę w limitowanej edycji, widywałam już droższe i mniej spektakularne słodycze.
 Jako pierwsza w oczy rzuciła mi się Milka z cukierkami podobnymi do m&m's. Już samo opakowanie bardzo zachęca do zakupu. Poza tym taką pomysłową czekoladę w uroczym opakowaniu, które "wyraża więcej niż tysiąc słów" można śmiało podarować komuś bliskiemu:D Myślę, że każdy ucieszyłby się na sam jej widok. O smaku już nie wspominając. Ale po kolei.
 W bardzo ładnym opakowaniu kryje się tabliczka podzielona na zgrabne, małe kostki. Od razu zauważyć można, że przez warstwy mlecznej czekolady prześwitują kolorowe skorupki cukierków. Mimo takiej specyficznej zawartości kostki odłamują się bardzo sprawnie i w całości, nie łamią się na mniejsze kawałki. Po odłamaniu jeszcze lepiej widać cukierki, których jest w czekoladzie naprawdę sporo. Wrażenia smakowe są bardzo ciekawe. Można zarówno czekać, aż czekolada rozpuści się w ustach a następnie rozgryzać cukierki lub pogryźć całość od razu, delektując się różnymi przenikającym się teksturami. Zarówno zabawne jak i bardzo smaczne:)
 Druga czekolada to Milka z ciastkami Oreo. Zauważyłam ją niemal natychmiast po zdjęciu z półki poprzedniej Milki i bez chwili wahania również włożyłam do koszyka. Ona także posiada charakterystyczne opakowanie, reklamujące nietypową zawartość i moim zdaniem również może dzięki temu być z powodzeniem wręczana jako prezent.
 Zawartość opakowania różni się nieco od swojej poprzedniczki. Właściwie jest to czekoladą nadziewaną - środkową warstwę stanowi biały krem znany właśnie z ciastek Oreo, a w nim znajdują się pokruszone ciemne herbatniki. Całość pokryta jest oczywiście mleczną czekoladą. Zauważyliście, że czekolada mleczna różni się od czekolady nadziewanej (cały czas mówimy o Milce) wielkością kostek? Tak też jest i w tym przypadku - kostki Milki z cukierkami m&m's były mniejsze od tych z nadzieniem Oreo. Kostki są nieco większe, ale również bardzo ładnie odłamują się od całej tabliczki. Zaskoczyło mnie, jak duże są kawałki ciemnych herbatników wtopione w nadzienie.
Spodziewałam się bardzo drobno pokruszonych, jeśli nie wręcz zmielonych ciasteczek. Producent naprawdę się postarał w przypadku obu tych czekolad. Jedyne co tutaj zauważyłam i co mi trochę przeszkadza to fakt, że Milka nadziewana bardzo szybko rozpuszcza się w dłoniach - już przy odłamywaniu kostek czuć jak "topi się" pod palcami. Niewielki to jednak minus, a smak naprawdę wszystko rekompensuje. Same ciastka Oreo jakoś wyjątkowo mnie nie zachwyciły - ot, smaczne markizy. Ale jako nadzienie w Milce wyjątkowo ujęły moje podniebienie. Krem jest delikatny, kawałki herbatników bardzo chrupiące, o wyrazistym smaku i strukturze, a mleczna czekolada świetnie dopełnia całości.
 Trzecią czekoladę wypatrzyłam na targowisku. Moją uwagę zwróciło piękne zielone opakowanie, no i oczywiście duży napis "Studentska":D Lubię czekoladę, ale ponieważ nie jestem mimo wszystko czekoladowym maniakiem, który zna każdego czekoladowego producenta na świecie, ani o firmie Orion ani o Studenckiej nigdy wcześniej nie słyszałam. Domyślać się mogę tylko po tych wszystkich śmiesznych napisach na opakowaniu, że prawdopodobnie pochodzi z Czech. Wpadłam w lekkie osłupienie, gdy uśmiechnięta Pani na straganie podając mi tabliczkę podała mi również cenę - 13 zł o_o Ale na czekoladzie się nie oszczędza! Być może w zwykłym sklepie zapłaciłabym mniej, a może wręcz odwrotnie. Poszukam następnym razem.
 Skąd wiem, że będzie następny raz? Otóż czekolada ta bardzo mi zasmakowała. Mleczna i delikatna, z dodatkiem orzechów fistaszków oraz - jak sugeruje etykieta - jabłek. Nie są to jednak pokrojone w kostkę kawałki ususzonych owoców, ale coś w rodzaju galaretki o bardzo intensywnym jabłkowym smaku. Bardzo fajna sprawa. Kostki są co prawda dość małe, a duży dodatek orzechów sprawia, że nie odłamują się ładnie, tylko odpadają z tabliczki w formie jeszcze mniejszych kawałków, ale z drugiej strony może to i lepiej - ułatwia to porcjowanie:p Dużym plusem jest również to, że dodatków jest naprawdę sporo, producent na nich nie oszczędzał, a jednocześnie dodane są w takiej ilości, że nie przytłaczają smaku samej czekolady.
 Wszystkie trzy czekolady bardzo mi smakowały, ale dodać trzeba, że ja nie jestem wybredna jeśli w grę wchodzi czekolada;) Zachęcam do ich spróbowania, stanowią bowiem bardzo fajną odmianę dla standardowych smaków, które znaleźć można na sklepowych półkach i jestem pewna, że degustacji nie odmówiłby sam Willy Wonka.

8 komentarzy:

  1. Studentska najlepsza niebieska :D ta "prawdziwa" i zdecydowanie warta swojej ceny ;) w Czechach jest nieco tańsza i w sumie to taka wizytówka Czech po kreciku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pełna nazwa to Studentska Pecet (nie mam tu znaków diakrytycznych) ;) czyli studencka pieczątka.

      Usuń
  2. ta Milka z Oreo jest przepyszna, jadłam niedawno ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. ja uwielbiam nad życie czekolady z Aldi, najlepsza z migdałami. Kosztują koło 5 zł za tabliczkę, są w tekturowych opakowaniach, cud, miód i malinki :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Luby mi dzisiaj kupił tą z cukierkami, jest pyszna <3 Jak ci się spodobała, polecam białą wersję z tesco. Nie pamiętam nazwy, ale jest biała z drażetkami, za 1,70zł, całkiem smakowita :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie wiedziałam, a z chęcią spróbuję. Dzięki:)

      Usuń
  5. Nie widziałam takich czekolad a strasznie lubię próbować nowości.Ta oreo jest ciekawa.

    OdpowiedzUsuń