niedziela, 9 grudnia 2012

Evenstar, the jewel of Lady Arwen

Za moim oknem minus jedenaście na termometrze, śnieg prószy bardzo leniwie w świetle ulicznych latarni. A moje, jak by się mogło na początku wydawać, chwilowe przeziębienie z lekką gorączką przemieniło się w paskudne, złośliwe choróbsko, które trzyma mnie w garści już niemal od tygodnia>< Leżę więc sobie gorączkująca pod kołdrą a blog leży odłogiem. Jednak postanowiłam się zmobilizować i opisać rzecz, którą sprawiłam sobie już jakiś czas temu, ale codziennie cieszy tak samo. Mowa o licencjonowanej replice Evenstar - naszyjnika Arweny z ekranizacji Władcy Pierścieni. Post nie będzie długi, bo nie mam za bardzo siły pisać, ale będzie dużo zdjęć, które mam nadzieję rozwieją wątpliwości co do autentyczności naszyjnika. Znalazła się bowiem osoba, która twierdzi po obejrzeniu mojej stylizacji z Evenstar (stylizacja i komentarz owej osoby tutaj ***klik*** ), że jest to zwykła podróba sprzedawana przez oszusta... Ludzie, błagam was, czytajcie bloga, miejcie własną opinię, ale na litość nie bądźcie bezczelni><
Naszyjnik zamówiłam z Cinema Store. Posiadali oni zdaje się trzy wersje tego naszyjnika (do wglądu na stronie sklepu). Ja wybrałam najtańszą, posrebrzaną, w komplecie z sakiewką. Gdy przybyła zgrabna paczuszka, nie myślałam, że samo pudełko czymś mnie zaskoczy. Tymczasem okazało się, że nawet ono stanowi część licencjonowanego produktu. Nie miałam serca go wyrzucać♥
 W środku, pomiędzy szarym papierem i kilkoma ulotkami reklamowymi - "cukierek" z folii bąbelkowej, kryjący małe, klimatycznie pudełeczko z wizerunkiem słynnej mapy Śródziemia. Kolejna miła, drobna niespodzianka. Po podniesieniu wieczka ukazała się mym oczom wreszcie czarna sakiewka oraz certyfikat autentyczności.
Wedle certyfikatu i wszelkich znaków na pudełku całość wyprodukowana została we Włoszech. Nie jest to zatem tania chińska podróba, wykonana fabrycznie na odwal (poza tym dałam za ten naszyjnik 180 zł, to też powinno o czymś świadczyćXD). W środku znajduje się krótki opis właścicielki biżuterii (w języku włoskim) oraz symboliczny wizerunek Evenstar.
Sakiewka, w środku której ukryty był naszyjnik, wykonana została z czarnego aksamitu (nie weluru), który - jak to aksamit - trochę obłazi różnymi kłaczkami, jest to jednak do wytrzymania. Na materiale znajduje się naniesione z przodu logo filmu, a z tyłu różne adnotacje od producenta, które również świadczą o tym, że nie mamy do czynienia z podróbką. Sakiewka zaskakuje precyzją i starannością wykonania.
I nareszcie sam naszyjnik. Przede wszystkim należy napisać, że jego barwa nie jest po prostu srebrna. On wydaje się być niemal biały, dokładnie tak jak było to pokazane na filmie. Wisiorek składa się z siedmiu kryształów Swarovskiego ułożonych na kształt promieniującej blaskiem gwiazdy. Ułożonye są one na dwóch splecionych listkach, okolonych dodatkowo srebrną "wstęgą". Całość jest po prostu idealna♥ Perfekcyjne wykonanie z najwyższą dbałością o każdy najmniejszy detal. Drobne cudeńko, od którego nie sposób oderwać oczu. I ta magiczna świadomość, że to ten Evenstar, dar nieśmiertelnej dla śmiertelnika.
Nawet tył naszyjnika nie został potraktowany po macoszemu. Nie zostawiono go w formie płaskiego spodu tabliczki czekolady, ale starannie wyprofilowano na kształt dwóch wygiętych listków, stanowiących podstawę całego naszyjnika. Tutaj również widzimy grawerunek producenta.
Kolejną rzeczą, która zaskakuje idealnym odwzorowaniem filmowej biżuterii jest łańcuszek. Nie jest to zwykły srebrny łańcuszek z pierwszego lepszego sklepu jubilerskiego. Wygląda on jak spleciony z kilku bardzo drobnych, skręconych wokół siebie srebrnych nitek, które mienią się niczym fale żywej wody. Niezwykle delikatny, misterny, dokładnie taki jak spoczywał na szyi Liv Tyler, filmowej Arweny. Wisiorek z łańcuszkiem łączy drobny kryształek - kolejny idealnie przedstawiony szczegół, który nie tylko stanowi o walorach estetycznych, ale pozwala również by naszyjnik ładnie układał się na szyi. A teraz reszta moim zdjęć.
Jeśli po takiej prezentacji nadal znajdą się osoby, które będą twierdzić, że posiadam podróbę to tylko ich problem. Dla mnie osobiście nie ma aż takiego znaczenia czy naszyjnik ma certyfikat czy nie. Dla mnie najważniejsze jest, że cieszy moje oczy swoim niepowtarzalnym pięknem i przypomina o jednej z moim najbardziej ukochanych powieści, do świata której mogę się przenieść w każdej chwili gdy tylko zamknę oczy i gdy tylko serce tego zapragnie.

4 komentarze:

  1. Tak bardzo marzę o tym naszyjniku *.*
    Jestem fanką Władcy Pierścieni odkąd miałam 5 lat i obejrzałam film :)
    Potem były już tylko książki i wracam do nich cały czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kocham film, wracam często do książek, a naszyjnik wprost uwielbiam^^ Jest przepiękny♥

      Usuń
  2. Jakiej długości (cm) jest on? Dokąd ci sięga?

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy uważasz że ''podróba'' może być równie ładna? Chciałabym sobie kupić lecz nie wiem czy na żywo mi się spodoba, czy nie znudzi mi sie, no i czy bede nosiła bo nie nosze naszyjników, a nie chce od razu wydawać 180 zł.

    OdpowiedzUsuń